Polub mnie na FB :)

środa, 7 listopada 2012

Światem kieruje Diabeł

No to Obama został jednak ponownie prezydentem.
Jak to się ima z Waszymi oczekiwaniami, spekulacjami?

Ja, jak już pisałam, cieszyłabym się na miejscu większości Amerkanów. W końcu będzie jak Robin Hood - odbierał bogatym, rozdawał... przecietnym. ;)

Poza tym, obejrzałam wczoraj film. Nie bylejaki zresztą. Aż dziw, że dopiero po raz pierwszy w życiu go widziałam.

Keanu Reeves wcielił się w postać adwokata, który, kuszony intratną propozycją, przeprowadza się wraz z zoną do Nowego Jorku.
Już wiecie, o jakim filmie mowa?
Tak, to 'Adwokat diabła'.


Genialny Al Pacino w roli samego...sami zobaczycie, jeśli jeszcze nie oglądaliście.
Film wzbudza niesamowity dreszcz emocji, a ja jestem raczej wybredna jesli chodzi o filmy.

I to pytanie, jakże świetnie pasujące do obecnych czasów: ile moglibyśmy pświęcić dla kariery? Czy po to, aby 'wygrać', musimy kłamać, a może... uciekać się do jeszcze gorszych środków?

Mnie zastanawia, czy istnieje w ogóle tzw. 'złoty środek'. Czy może być coś 'pomiędzy'? Czy dobro i zło ma jakiegoś pośrednika?

Chyba jednak nie jest tak, że coś jest czarno-białe, mimo, że film ten trochę ten nasz świat właśnie w tych barwach przedstawia. Myślę, że jednak istnieje 'szarość', a nawet różne jej odcienie. W zyciu chodzi o to, aby, próbując wspinać się po drabinie kariery, jednoczesnie nie zatracić samego siebie, własnych wartości. I nie oszukujmy się - wielu z nas jest przecież dobrymi ludźmi, którym zdarzają się chwile zawahania czy też zwyczajne pomyłki.

Po prostu bądźmy sobą i nie przekraczajmy tych norm i zachowań, które by nam samym przeszkadzały w tym bardziej prywatnym życiu.


Tymczasem zachęcam wszystkich tych, którzy jeszcze nie widzieli, do obejrzenia 'Adwokata diabła'.



-----
korolowa


wtorek, 6 listopada 2012

Wybory w USA

Witam wieczorową porą!

Jeszcze wczoraj pisałam o tym, co można robić bez prądu, a tymczasem odcięto mnie aż do tej chwilii od telewizji, telewizora i, co najwazniejsze (!) Internetu.

Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat.

Jak wiecie (lub i nie), dzisiaj w Ameryce odbywają się wybory prezydenckie. Być może juz niedługo dowiemy się, czy Obama ponownie zostanie prezydentem, czy może zastąpi go niejaki Romney o kamiennej twarzy.

Jeżeli by wszystko zebrać do kupy, to ich obietnice są, mniej więcej, 'wyrównane'. Obydwaj chcą dać pracę milionom Amerykanom. Romney pragnie dofinansować uboższe rodziny, aby i ich dzieci uczęszczały do szkół prywatnych. Chce też odwołać reformę ochrony zdrowia uchwaloną z inicjatywy Obamy (tzw. Obamacare), co ma zmniejszyć obciążenie drobnego biznesu kosztami ubezpieczeń pracowników. Romney chce również osiągnąć niezależność dla Ameryki od obcych surowców energetycznych do 2020r.



Znowu kandydat Demokratów, Obama stawia na ekologię i chce inwestować w zieloną energię'. Do 2014 r. chciałby również ściagnąć żołnierzy z wojny z Afganistanu, aby budować 'Nową Amerykę'. Obama chciałby również zmniejszyć podatki mniejszym przedsiębiorstwom, zwiększając je tym samym milionerom czy miliarderom.


Podsumowując, Romney byłby dobrym wyborem dla bogaczy, Obama zaś dla ludzi klasy średniej.


Ja już 'wybrałam' swojego kandydata.

A WY?


----
korolowa

poniedziałek, 5 listopada 2012

'Pod tą maską jest idea...' Guy Fawkes Day

Fawkes... co Wam mówi to nazwisko?

Pewnie krążą Wam po głowie myśli związane z ogniem, wybuchem, spiskiem...

Otóż Fawkes  należał do grupy lokalnych angielskich katolików, którzy zaplanowali w 1605 roku zakończony fiaskiem spisek prochowy. Miał być to zamach na protestanckiego króla Jakuba I.

Niestety nie udało się. Król dowiedział się o spisku, którego przebieg, mimo wiedzy spiskowców o dostarczeniu informacji nt ich spisku królowi, kontynuowano. Ostatecznie wszystko wyszło na jaw i spiskowcy zostali złapani. Sam Fawkes, aby uchronić się od powieszenia i poćwiartowania złamał kark, skacząc z szafotu.

Legenda o nim jest jednak do dziś żywa. Odniesienie do jego osoby znajdziecie w filmie V jak Vendetta, który Wam szczerze rekomenduję.






'Beneath this mask there is more than flesh. Beneath this mask there is an idea, Mr. Creedy, and ideas are bulletproof'

----
korolowa  

Huragan Sandy, czyli co zrobilbyście bez prądu?

Według ostatnich wiadomości, szalejący obecnie w Ameryce huragan Sandy zabił jakieś sto osób.
Zabił, nie wspominając o tym, jakiej miary szkody wyrządził. Zburzone domy. Pozrywane linie energetyczne. Brak możliwości dojazdów, brak pracy. Nie ma nawet możliwości wypłaty jakichkolwiek pieniędzy, bowiem i bankomaty nie działają.

 Kto szczęśliwszy, może przynajmniej zostać we własnym domu. Co jednak można robić, gdy komputer nie działa i musicie siedzieć przy świeczkach?



Właśnie, świeczki. Można przy nich siedzieć i, na przykład, czytać książki.
Można w końcu nauczyć się gotować. Zrobić coś prostego, np. deser  z bananów i pokruszonych kostek czekolady.
Można wreszcie odmalować swój pokój.
Można w końcu usiąść i odpocząć. W tak zaganianym świecie, rzadko znajduje się czas na spokojne rozmowy. Rozmowy z bliskimi, z rodziną. Na spotkanie z przyjaciółmi. Tak po prostu usiąść i porozmawiać o tym, co się ostatnio u Was działo. A może był jakiś temat, na którego poruszenie ciągle brakowało Wam czasu?

Ja na pewno nadrobiłabym zaległości książkowe. Być może napisała piosenkę. Więcej śpiewała.
Zrobiłabym też małe porządki, np. mycie okien, albo poukładałabym coś w szafkach. W końcu miałabym na to wszystko czas.

A WY? Co WY zrobilibyście, pozostając w domu bez elektryczności?


----
korolowa

niedziela, 4 listopada 2012

Kontrowersje wokół mojego zdjęcia

Witam wszystkich jakże wczesną porą!
Jak się macie? Bo ja czuję się w końcu wyspana/całkiem wyluzowana/po prostu happy, że po 2 tygodniach nieustannych gości, w końcu z A. zostaliśmy sami.

Jeszcze wczoraj  zaczęliśmy świętować tenże fakt, popijajac różowe wino oraz zjadając chipsy, nie tylko wczoraj wspomniane paprykowe.

Ale, do rzeczy. Bowiem jeszcze wczoraj zdarzyło się coś, o czym pragnę tutaj napisać.
Na jednej ze stron odwiedzanych przez młodych ludzi (teraz 14-34latków) umieściłam moje 'cmentarne zdjęcia', wybrane z tych, które już wcześniej zamieściłam na blogu.

I, nie, ludzie nie zjedli mnie z powodu mojej głupiej miny na jednym z nich, gdzie szczerzę zęby, wyglądając niczym wampir. Ani nie na tej, gdzie widać nazwisko zmarłego (fakt, to akurat było mało etyczne, ujawniać personalia zmarłej osoby). Ale NIE! Ludzie wyjątkowo zainteresowali się tymże oto zdjęciem:


Dzięki nim dowiedziałam się, jakże niewdziecznie ono wygląda i jakże niemoralne było jego zamieszczanie.

W ciągu godziny spadła na mnie lawina tych jakże przydatnych komentarzy, których jedynie garść jestem w stanie przytoczyć (patrz niżej):

  Bad_Boy_WwY 21 Lat 
2012-11-03 06:11
jeszcze może wejdź do środka? 
Naprawdę poważnie się nad tym zastanawiałam, panie Niegrzeczny. Podkręciło by to Pana? Mrrr...
Aha, a właściwie, to chyba chodzi o jakieś wejście podziemne,tak?


 klus1994 18 Lat 
2012-11-03 06:11
nienormalni są wśród nas. poniżenie dla ludzkości 
 
 Jestem nienormalna, bo siedzę na ławce. Już od małego wiedziałam, że cos ze mną nie tak ;(
  zagubiona_w_bajce__ 16 Lat 
2012-11-03 06:11
"CZEGO NIE LUBIĘ : * chamstwa * peridnych kłamstw * śmiania się z cudzej krzywdy, wyszydzania innych * " <-- kolejne twoje słowa 
 
Podeptałam liście przy grobie? ;( PRZEPRASZAM !!!
 
  twoj_stary 21 Lat 
2012-11-03 07:11
Niezły pustak z ciebie 
 
zajebiście się wypowiadasz

Masamune 23 Lat 
2012-11-03 11:11
Że robisz zdjęcie półleżąc na ławce obok grobu? Hm. Sądziłem zawsze, że miejsca spoczynku należy jakoś szanować. 
 
po czym ten Pan później dopisał:
  Masamune 23 Lat 
2012-11-03 12:11
Kto tu mówi o bluźnieniu? Nie serwuj mi swoich ciasnych standardów, bo znów - to kiepska linia obrony. Nie sugeruję, że bluźnisz, bo religia mnie nie obchodzi tak bardzo. Zdjęcie po prostu może być obraźliwe, z powodu przekazu 'patrzcie, półleżę obok grobu!'. Dla mnie osobiście jest głupie, gdyż nie ma sensu zupełnie. 
 
Skoro najpierw jest o szanowaniu grobów, to później nie można nagle zmienić zdania. Dzięki czemu dowiaduję się, że zdjęcie jest 'obraźliwe, bo półleżę obok grobu'. Dzięki Masamune, nie doszłabym do tego bez Twojej pomocy. 

Ten poniżej przejał mnie jednak do głębi:
Exceptional-__ 16 Lat 
2012-11-03 12:11
Dziewczyno . smile Ty masz 24 lata a ja mam 16 .
Zrozumiałabym to zdjęcie, gdybyś była w moim wieku smile ale nie rozumiem jak kobieta może wstawiać zdjęcie ze cmentarzu.? My wszyscy mieliśmy się tym zdjęciem fascynować ? Daruj sobie .
 
Jak kobieta może wstawiać zdjęcie na cmentarzu?! Toż to szok, zło nikczemne! Dziękuję Exceptional, dzięki Tobie i Twojemu dojrzałemu podejściu, czuję, że staję się lepsza i więcej rozumiem.
 
VICCIAA 16 Lat 
2012-11-03 12:11
Nie chcę być nie miła, jednak sądzę, że to już jest przesada !
Zmarłym osobą, jednak należy się szacunek. Trzeba było nago sobie fotke walnąć ! 

Trzeba było częściej do słownika zaglądać!
Ale, co do fotki nago, to też ciekawy pomysł. Tylko jakoś czuję w kościach, że w starciu z innymi pięknymi paniami na tym portalu nie mam szans ;( te ich oczy i... inne narządy...

Kiedy już zaczęłam sądzić, że już całe społeczeństwo mnie potępiło i skazało na potrójne dożywocie, znalazł się ktoś, kto napisał... po prostu tak:

Zygi 33 Lat 
2012-11-03 12:11
Z założenia to miało być "zdjęcie artystyczne".
Poza tym, że to się nie udało, akurat na nim nie widzę żadnego nieposzanowania zmarłej osoby... po co te dyskusje smile

Mnie bardziej pod nieposzanowanie zmarłych podchodzą takie sytuacje:
http://demotywatory.pl/3958278/Co-za-idiota-postawil-tu-ten-zielony-znicz
lub sprzedawanie przed cmentarzami hot-dogów, czy zbieranie kasy do puszek.
Na bank takie sytuacje zdarzają się częściej.

Nie chce mi się szukać, ale widziałem wiele profesjonalnych zdjęć zrobionych na cmentarzach, o których mielibyście zupełnie inne zdanie.
 
Zygi, nie rób mi tego, proszę, nieee! Nie odbieraj mi tytułu wrednej, zimnej suki bez uczuć, tak bardzo o niego walczyłam!
Może jeszcze rozbiorę się dla Ciebie na cmentarzu? Co Ty na to? 
Może wtedy, zamiast otworzyć, zamknę innym usta..?. Nie, w to jednak nie uwierzę. Ludzie mówić będą,tak jakby nigdy wcześniej nie widzieli cmentarza. To może fotografie ze zniczami na grobach też zlikwidujmy? W końcu, one na nich stoją, depcząc szacunek świętej pamięci zmarłych.




 
 
 
 
 
 -----
korolowa

 

sobota, 3 listopada 2012

Magister w Polsce(?)

Dzisiaj, w czasie jakże błogiego wieczoru z chipsami paprykowymi  firmy Crusti Croc oraz różowym winie, usiadłam w końcu na spokojnie przed komputerem. Zaczęłam przeglądać różne strony - a to Fejsa, a to aktualne konkursy, pocztę i inne takie. Trafiłam też ponownie na Demoty. Tak je troszkę zaczęłam przeglądać z braku większego zajęcia na dziś, myśląc jednocześnie, o czym by tu dziś napisać. Po przejrzeniu jakichś 12 stron, trafiłam na takiego oto demotywatora:





Zasmucił mnie ten obrazek strasznie. I, niestety muszę to powiedzieć, ale jest w tym dużo prawdy.
Ogrom ludzi ma teraz w Polsce tytuł magistra (wg OECD z 2010r. 50%).
Wszystko pięknie, zaszczytny tytuł jest, papierek ukończenia studiów MAGISTERKICH, czyli, że tak powiem, full studies, zaliczone. Ale, ale - ile osób tak naprawdę traktuje studia jako 'odhaczone', 'zaliczone'? Ilu ściąga podczas studiów, wkuwa na pamięć wyuczone regułki, które zapomina już następnego dnia, a ilu studentów naprawdę zapamiętuje to, czego się nauczyli w czasie tych lat kształcenia?
Ankiet nikt wielkich nie robił, statystyk jako takich się nie obliczało. Teraz jednak skończone studia nie mają tej samej wartości, co kiedyś.

Dlaczego tak jest, co się zmieniło?
Po pierwsze, kiedyś ludziom ZALEŻAŁO. Szedłeś/Szłaś na studia, to znaczy, podejmowałeś/aś poważny krok, krok w stronę edukacji. Chciałeś się nauczyć, chciałeś wiedzieć, dociekałeś. Pracy było przecież mnóstwo dla każdego. Tak, była komuna, były kolejki, nie było zbyt dużo towarów, ale praca się znalazła i dla największego lenia.

A teraz? Pracy nie ma, ludzie zabijają się o jak najlepsze kwalifikacje, a ,co za tym idzie, o papiery, tytuły.
Właśnie, papiery. Teraz nie stoimy w kolejce o WIEDZĘ. Stoimy w kolejce o PAPIERY. Bezsensowne papiery, które mało komu cokolwiek dają, bo już mało komu się w ogóle chce. Jednak nic w tym dziwnego, jeśli nawet po uzyskaniu wymarzonego dyplomu najlepiej jest ukryć swoje osiągniecia, aby dostać pracę w markecie (inaczej powiedzą Ci, że masz za wysokie kwalifikacje).

Co Pan na to, Panie Tusku? Czy ludzie w Polsce nie zasługują na godziwe życie, czy faktycznie muszą emigrować do Anglii, Irlandii czy Szwecji?

Ja chciałabym tylko wierzyć w to, że kiedyś nie będę musiała swojemu dziecku powiedzieć ' Kochanie, nie idź na studia, bo to Ci i tak nic nie da' Chciałabym, ale nie wiem, czy to będzie kiedyś możliwe.

----------
korolowa




piątek, 2 listopada 2012

Cmentarz wieczorową porą.

Dzisiaj, w przeciwieństwie do dnia wczorajszego, słońce nam ciepła nie szczędziło. W związku z czym udaliśmy się wieczorem na spacer po, jakże kolorowych dzisiaj, bo mieniących przeróżnymi barwami zniczy, zakątkach cmentarza.
 Chwyciliśmy także za aparat, aby uwiecznić co mroczniejsze zakątki. Poniżej możecie zobaczyć produkty końcowe naszego spaceru, po którym wypiliśmy tonę ciepłej herbaty oraz zjedliśmy pyszną quesadilla.





A Wy jak spędziliście ten dzień?

-----------
korolowa


czwartek, 1 listopada 2012

Świętej pamięci święci.

Czy wiecie, jaki dzisiaj jest dzień? Wszyscy zapewne odpowiecie zgodnie chórem, że 1. listopada. Tak, to prawda, 1. listopada. Tego dnia idziemy/jeździmy/lecimy na groby naszych bliskich. Tych pochowanych w mieście, w którym żyjemy, albo na końcu Polski. Te w naszym kraju, w Europie, ale też i (w niektórych przypadkach) te na innym kontynencie. Groby naszych znajomych, grób kolegi z pracy, który zmarł rok czy dwa lata temu na raka. Nagrobki naszych ciotek i wujów, babć, prababć, babci naszego chłopaka. Ale też i osób nam najbliższych, Mamy, Ojca, naszej zmarłej siostry czy małego braciszka.





Oni wszyscy są już teraz w innym wymiarze, ale w jakim? Czy ktokolwiek tak naprawdę to wie? To jest właśnie tajemnica naszego świata - ŚMIERĆ i jej następstwa. Co się później z nami dzieje? Idziemy do Nieba, Piekła? A może nawet Czyściec istnieje? Czy jesteśmy osądzani, tak jak w ławie oskarżony zostaje osądzany przez Sąd? Czy Bóg nas osądza?

Mimo, że są osoby głęboko wierzące oraz zagorzali ateiści, ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Sama od małego miałam kontakt ze Śmiercią. Nie, nie dotykałam trupów, nie mam zapedów nekrofilistycznych. Jednak już jako pięciolatka musiałam odczuć śmierć najbliższych. Najpierw byli dziadkowie. Później, w wieku dojrzewania, odeszły moje obydwie babcie.  W wieku 22 lat straciłam również osobę najbliższą mi na całym świecie, moją Mamę. Po tym wszystko się zmieniło. Mój pogląd patrzenia na świat, na Śmierć. Czyjeś odejście z tego świata już nie robi na mnie żadnego wrażenia. Dopadła mnie pewna 'znieczulica'. Nie jest jednak też tak, że nie smuci mnie żadna śmierć, wręcz przeciwnie. Ale, chyba tylko ten mnie zrozumie, kto stracił, w pewnym momencie swojego życia, któregoś rodzica. Później zostaje już tylko pustka i pamięć. Pamięć po ukochanej osobie.

Dlatego dbajmy o nagrobki najliższych nie tylko od święta, wspominajmy ich dobrze jak najczęściej, okazując im tym samym swą miłość oraz szacunek.



I, choć 1 listopada jest tak naprawdę Dniem Wszystkich Świętych, a, tak naprawdę, Dzień Wszystkich Zmarłych jest jutro, chodźmy dziś na spacer, odwiedźmy naszych 'świętych', którzy na pewno na takie miano zasługują z wielu różnych przyczyn lub i bez żadnego powodu . Albo siądźmy z rodziną przy stole i powspominajmy dobre czasy oraz naszych bliskich przy kubku ciepłej herbaty w ten świąteczny, deszczowy, listopadowy wieczór.





------

korolowa