Polub mnie na FB :)

wtorek, 26 maja 2026

Za kilka chwil Twej obecności

Dawno tutaj nie pisałam.

No bo, co znówże mogłabym napisać?

Wiecie - dzieje się u mnie i nic, i wszystko zarazem.

---

W głowie mam też świadomość, że dziś jest "Dzień Matki."

Dla mnie jest to co roku dzień dość trudny.

Nie jestem niczyją matką. Nie mam też już własnej.

Zazdroszczę tym, którzy dalej mogą zadzwonić choćby na chwilę do swojej i powiedzieć "Kocham cię" czy nawet zwykłe "co słychać?"

Niech resztę dopowie nowy wiersz.

Dobrego dnia dla wszystkich Mam - tych doświadczonych, i tych na początku mamowej drogi.


--

I choćbym trzymała w dłoni gwiazd tysiące,

słońce by wyblakło,

księżyc zniknął z nieba —

oddałabym je wszystkie, aby znów tej nocy

pod Twymi stopami zbudziła się ziemia.


I choćbym nagle wszystkie skarby świata

miała zamknięte w najmniejszej kieszeni —

za nic nie oddałabym Ciebie.

Bo każdą rzecz, co złotem się mieni,

za Twój uśmiech, spokój i gesty czułości

oddałabym bez najmniejszego wahania

za kilka chwil Twojej obecności.


---

korolowa



czwartek, 1 stycznia 2026

Noworocznie [nie] postanawiam.

Koniec 2025 i początek 2026 to dla mnie zdecydowanie czas zmian.

Chciałabym napisać, że może nie jakichś wielkich — choć jedna z nich zdecydowanie jest dla mnie totalnie przełomowa. W tym roku otwieram się na siebie i na zdrową równowagę pomiędzy pracą, zdrowiem i spokojem ducha. To rok, w którym nie zamierzam iść na kompromisy, jeśli chodzi o relacje (zwłaszcza z niektórymi) z ludźmi. To dla mnie rok przełomowy mentalnie — czas, w którym wyznaczanie granic to coś więcej niż tylko puste hasło.

Jeśli to prawda, że jaki pierwszy dzień nowego roku, taki cały rok — to naprawdę życzę sobie, aby taki właśnie był. Spokojny. Zrównoważony. Z zadbaniem o pewne sprawy, ale przede wszystkim z przerwami, które są mi potrzebne, wręcz niezbędne. Może w końcu nauczę się NAPRAWDĘ odpoczywać. Zadbać o ciało i głowę. I nie tylko wtedy, gdy już rzeczywiście muszę — bo droga ewakuacji od dawna jest zamknięta.

Oby to był rok, w którym w swoich czterech kątach będę mogła poczuć się jak w NAPRAWDĘ swoim domu. Gdzie karton na podłodze czy niedomyty przez codzienny pośpiech  blat  nie będą świadczyć o mojej wartości.

Chcę też, aby był to rok, w którym lęk przestanie sterować moim życiem. I w którym nie będę tłamsić swoich uczuć i emocji. Gdzie — gdy tylko poczuję taką potrzebę — będę wracać do pisania. Bo kocham to robić i jest to coś, dzięki czemu czuję się lepiej. Bo wiecie — najpiękniejsze rzeczy często powstają wtedy, gdy boli najmocniej.


Roku 2026 — nie wiem, czy wierzyć, że będziesz dla mnie bardziej łaskawy.

Ale wierzę, że ja będę bardziej życzliwa wobec samej siebie.