Gdzieś w urojeniu
Między niebem a ziemią
Trzymałam Twoją
Niewidzialną rękę
Pająk tkał nić
Między dwoma światami
Jakby chciał pokazać
Że szyć dziury potrafi
Ach to takie proste
Przywołać wspomnienia
Jak oddech
Co bez prośby powraca
Żyć na bezdechu
Kiedy tchu już braknie
Skowyczeć do słońca
Głosem pełnym bólu
Kołysać w rytmie
Gorzkiej melancholii
Niechaj jej do taktu
Bębny śmierci grają
Ach to takie trudne
Z tą myślą się pogodzić
Że nigdy już nasze
Ręce się nie splotą
Oczy nie zobaczą
Ciała nie poczują
Serca nie odnajdą...
Lecz
pamietaj!
Mimo nieokiełznanej odległości
Ja zawsze będę
w myślach Twych wieczności.
---
korolowa
Polub mnie na FB :)
piątek, 30 listopada 2012
czwartek, 29 listopada 2012
Matura z ...religii?
Czym jest dla Was religia? Czym ona w ogóle jest?
Tak, wiem, ciężkie pytania już z samego początku zadaję.
'Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.' (za: Wikipedia).
Dlaczego zadaję to pytanie? A no dlatego, że nasi politycy wpadli na pomysł, aby wprowadzić religię jako przedmiot do zdawania na egzaminie maturalnym.
No dobrze, ale nawet gdyby to nie był przedmiot obowiązkowy, to niby jak miała by ta matura wyglądać?
Czy była by to tylko część pisemna?
A, przede wszystkim, Z CZEGO musiano by ją zdawać?
Bowiem, jeśli spojrzymy raz jeszcze na definicję religii, widać jasno, że chodzi o naszą wiarę. I teraz nasuwa się pytanie: czy można robić test naszej wiary (swoją drogą, jak to doniośle brzmi!)? Czy w państwie, gdzie przebywają różne nacje/wyznania, mimo tego, że jest państwem o przeważającej liczbie katolików, powinno się narzucać typ religii, z którego mielibyśmy zdawać ową maturę?
Wreszcie, czy w ogóle w porządku jest robić egzamin maturalny z religii (a więc naszemu systemowi wierzeń, który przecież w państwie świeckim nie powinien być oceniany), czy może to się powinno, jak już wiele osób nadmieniło, nazywać religioznastwem?
"Bardzo mocno chcę podkreślić, że po pierwsze, religia nie jest żadną wiedzą, wiedzą jest religioznawstwo, a matura dotyczy wiedzy. I ze swojej istoty rzeczy, jako sprawdzenie wiedzy naukowej, musi być świecka, bo świecka jest nauka." - prof. Hartman
Ja zgadzam się w 100% ze słowami prof. Hartmana. A Wy?
---
korolowa
Tak, wiem, ciężkie pytania już z samego początku zadaję.
'Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.' (za: Wikipedia).
Dlaczego zadaję to pytanie? A no dlatego, że nasi politycy wpadli na pomysł, aby wprowadzić religię jako przedmiot do zdawania na egzaminie maturalnym.
No dobrze, ale nawet gdyby to nie był przedmiot obowiązkowy, to niby jak miała by ta matura wyglądać?
Czy była by to tylko część pisemna?
A, przede wszystkim, Z CZEGO musiano by ją zdawać?
Bowiem, jeśli spojrzymy raz jeszcze na definicję religii, widać jasno, że chodzi o naszą wiarę. I teraz nasuwa się pytanie: czy można robić test naszej wiary (swoją drogą, jak to doniośle brzmi!)? Czy w państwie, gdzie przebywają różne nacje/wyznania, mimo tego, że jest państwem o przeważającej liczbie katolików, powinno się narzucać typ religii, z którego mielibyśmy zdawać ową maturę?
Wreszcie, czy w ogóle w porządku jest robić egzamin maturalny z religii (a więc naszemu systemowi wierzeń, który przecież w państwie świeckim nie powinien być oceniany), czy może to się powinno, jak już wiele osób nadmieniło, nazywać religioznastwem?
"Bardzo mocno chcę podkreślić, że po pierwsze, religia nie jest żadną wiedzą, wiedzą jest religioznawstwo, a matura dotyczy wiedzy. I ze swojej istoty rzeczy, jako sprawdzenie wiedzy naukowej, musi być świecka, bo świecka jest nauka." - prof. Hartman
Ja zgadzam się w 100% ze słowami prof. Hartmana. A Wy?
---
korolowa
środa, 28 listopada 2012
Dobiłam 50-tki!
Witajcie kochani!
Wiecie, co się dzisiaj stało?
Wiecie, wiecie, wiecie??
Dzisiaj obchodzę tutaj swój mały 'jubileusz'.
A to oznacza, że...
... jest to mój 50-ty post! Ta-daam!
Z tej okazji, zaprezentuję dzisiaj listę moich ulubionych (choć może niekoniecznie pięćdziesięciu) książek.
No to zaczynajmy.
1. Mały Książę/ Antoine de Saint-Exupéry
Czy jest w ogóle osoba, której choć trochę nie podoba się ta książka?
Jest w niej tyle mądrych, pięknych zdań, m.in.
'Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś.'
2. Zbrodnia i kara/ Fiodor Dostojewski
Lektury bywają nudne? Spróbujcie przeczytać tą!
Wspaniała książka o pewnych dylematach, o tym, czym jest moralność i sumienie oraz o poczuciu wyższości nad innymi.
'Boże! – zawołał – czyżbym był w stanie, czy mógłbym naprawdę wziąć siekierę, walić ją po głowie, rozpłatać jej czaszkę... będę się tarzać w ciepłej, lepkiej krwi, wyłamywać zamek, kraśc i drżeć, skradać się cały zalany... z siekierą... Boże, czy to możliwe?'
3. Hobbit, czyli tam i z powrotem/J.R.R. Tolkien
Generalnie za fantastyką jakoś nie bardzo przepadam, jednak ten twór mnie urzekł. Baśniowo, groźnie i naprawdę - wciągająco! Niech Was zachęci ten oto miły cytat:
'Aby coś znaleźć, trzeba poszukać. Istotnie, zazwyczaj kiedy się szuka, w końcu się coś znajduje, nie zawsze jednak dokładnie to, o co chodziło.'
4. Mistrz i Małgorzata/Michaił Bułhakow
Kurde, czy ja wspominałam, że nie lubię fantastyki? Bowiem książka ta ma jej w sobie relatywnie sporo, a jednak... co tu dużo mówić, to TRZEBA przeczytać.
'„Cóż, jeśli wolno, przyzna pan, że jest coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie są albo ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia.” '
5. Milczenie Owiec/Thomas Harris
Chyba najlepszy thriller psychologiczny wszechczasów. Jeśli tak jak ja lubisz takie klimaty, bardziej niż ZDECYDOWANIE polecam, o ile jeszcze tego nie zrobiłeś/aś.
' "Owce na razie umilkną. Przekonasz się jednak sama, Clarice, jak krótkotrwałe jest miłosierdzie, odmierzane na tajemnych szalach Dobra i Zła, na błogosławione milczenie będziesz musiała sobie znowu zasłużyć. A potem jeszcze raz i jeszcze, i tak bez końca. To właśnie bowiem poczucie zagrożenia, fakt, że je dostrzegasz, jest siłą, która cię prowadzi. Zagrożenie zaś nie ustanie." '
6. Czarna linia /Jean-Christophe Grange
Jeżeli jesteśmy już przy thrillerach oraz umysłach seryjnych morderców, oto kolejna, wcale niegorsza od wyżej wymienionej, pozycja. Najlepsza przeczytana książka tego roku.
Niestety, nie znalazłam lepszego cytatu:
„Wiesz, że wisielcom staje jak capom? Będziesz mi mógł wreszcie obciągnąć,laleczko.”
Sagi:
7. Zmierzch /Stephenie Meyer
oraz
8. Harry Potter/J.K. Rowling
Głównie przez sentyment. Fajnie jest sobie przypomnieć siebie jeszcze sprzed kilku lat, jak to się sikało w majtki, gdy wychodziła kolejna książka (a potem ekranizacja) którejś z tych sag.

9. - Oskar i Pani Róża / E.E. Schmit
Niesamowicie wzruszająca.
'– O.K. To mogę go o wszystko poprosić? O zabawki, cukierki, samochód?...
– Nie, Oskarze. Bóg to nie Święty Mikołaj. Możesz go prosić tylko o sprawy duchowe.
– Na przykład?
– Na przykład o odwagę, o cierpliwość, o zrozumienie.
– O.K. Rozumiem.
– Możesz też, Oskarze, prosić go o różne rzeczy dla innych.
– Jedno życzenie dziennie, ciociu Różo, no to bez przesady, najpierw pomyślę o sobie!'
10. ... niech to będzie pozycja dla wszystkich książek, których nie wymieniłam jak np. 'Buszujący w zbożu', 'Kamienie na szaniec' i inne, które uwielbiam, a których nie mam czasu wymieniać.
* Zaznaczam, iż kolejność powyższych książek jest losowa.
Wybrane cytaty nie przedstawiają również geniuszu tych utworów, dlatego zachęcam Was do nie zrażania się pierwszym wrażeniem i do przeczytania ww pozycji. :)
---
korolowa
Wiecie, co się dzisiaj stało?
Wiecie, wiecie, wiecie??
Dzisiaj obchodzę tutaj swój mały 'jubileusz'.
A to oznacza, że...
... jest to mój 50-ty post! Ta-daam!
Z tej okazji, zaprezentuję dzisiaj listę moich ulubionych (choć może niekoniecznie pięćdziesięciu) książek.
No to zaczynajmy.
1. Mały Książę/ Antoine de Saint-Exupéry
Czy jest w ogóle osoba, której choć trochę nie podoba się ta książka?
Jest w niej tyle mądrych, pięknych zdań, m.in.
'Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś.'
2. Zbrodnia i kara/ Fiodor Dostojewski
Lektury bywają nudne? Spróbujcie przeczytać tą!
Wspaniała książka o pewnych dylematach, o tym, czym jest moralność i sumienie oraz o poczuciu wyższości nad innymi.
'Boże! – zawołał – czyżbym był w stanie, czy mógłbym naprawdę wziąć siekierę, walić ją po głowie, rozpłatać jej czaszkę... będę się tarzać w ciepłej, lepkiej krwi, wyłamywać zamek, kraśc i drżeć, skradać się cały zalany... z siekierą... Boże, czy to możliwe?'
3. Hobbit, czyli tam i z powrotem/J.R.R. Tolkien
Generalnie za fantastyką jakoś nie bardzo przepadam, jednak ten twór mnie urzekł. Baśniowo, groźnie i naprawdę - wciągająco! Niech Was zachęci ten oto miły cytat:
'Aby coś znaleźć, trzeba poszukać. Istotnie, zazwyczaj kiedy się szuka, w końcu się coś znajduje, nie zawsze jednak dokładnie to, o co chodziło.'
4. Mistrz i Małgorzata/Michaił Bułhakow
Kurde, czy ja wspominałam, że nie lubię fantastyki? Bowiem książka ta ma jej w sobie relatywnie sporo, a jednak... co tu dużo mówić, to TRZEBA przeczytać.
'„Cóż, jeśli wolno, przyzna pan, że jest coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie są albo ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia.” '
5. Milczenie Owiec/Thomas Harris
Chyba najlepszy thriller psychologiczny wszechczasów. Jeśli tak jak ja lubisz takie klimaty, bardziej niż ZDECYDOWANIE polecam, o ile jeszcze tego nie zrobiłeś/aś.
' "Owce na razie umilkną. Przekonasz się jednak sama, Clarice, jak krótkotrwałe jest miłosierdzie, odmierzane na tajemnych szalach Dobra i Zła, na błogosławione milczenie będziesz musiała sobie znowu zasłużyć. A potem jeszcze raz i jeszcze, i tak bez końca. To właśnie bowiem poczucie zagrożenia, fakt, że je dostrzegasz, jest siłą, która cię prowadzi. Zagrożenie zaś nie ustanie." '
6. Czarna linia /Jean-Christophe Grange
Jeżeli jesteśmy już przy thrillerach oraz umysłach seryjnych morderców, oto kolejna, wcale niegorsza od wyżej wymienionej, pozycja. Najlepsza przeczytana książka tego roku.
Niestety, nie znalazłam lepszego cytatu:
„Wiesz, że wisielcom staje jak capom? Będziesz mi mógł wreszcie obciągnąć,laleczko.”
Sagi:
7. Zmierzch /Stephenie Meyer
oraz
8. Harry Potter/J.K. Rowling
Głównie przez sentyment. Fajnie jest sobie przypomnieć siebie jeszcze sprzed kilku lat, jak to się sikało w majtki, gdy wychodziła kolejna książka (a potem ekranizacja) którejś z tych sag.

9. - Oskar i Pani Róża / E.E. Schmit
Niesamowicie wzruszająca.
'– O.K. To mogę go o wszystko poprosić? O zabawki, cukierki, samochód?...
– Nie, Oskarze. Bóg to nie Święty Mikołaj. Możesz go prosić tylko o sprawy duchowe.
– Na przykład?
– Na przykład o odwagę, o cierpliwość, o zrozumienie.
– O.K. Rozumiem.
– Możesz też, Oskarze, prosić go o różne rzeczy dla innych.
– Jedno życzenie dziennie, ciociu Różo, no to bez przesady, najpierw pomyślę o sobie!'
10. ... niech to będzie pozycja dla wszystkich książek, których nie wymieniłam jak np. 'Buszujący w zbożu', 'Kamienie na szaniec' i inne, które uwielbiam, a których nie mam czasu wymieniać.
* Zaznaczam, iż kolejność powyższych książek jest losowa.
Wybrane cytaty nie przedstawiają również geniuszu tych utworów, dlatego zachęcam Was do nie zrażania się pierwszym wrażeniem i do przeczytania ww pozycji. :)
---
korolowa
wtorek, 27 listopada 2012
Odkryłam dziś prawdziwą...
... intencję naklejania znaczków na jabłkach.
Jeśli nie jesteś człowiekiem o mocnych nerwach, lepiej nie patrz na to, znajduje się poniżej.
Może to wywołać torsje, epilepsje a nawet pewne zaburzenia psychiczne.
Jeśli i tak jesteś zainteresowany tym, co jest dalej to wiedz, że oglądasz to li i jedynie na własną odpowiedzialność.
Zatem, po uprzednim ostrzeżeniu, pozwólcie, iż ostatecznie przejdę do sedna sprawy.
Naklejki na jabłka daje się po to, aby poinformować o ich pochodzeniu/ hodowaniu?
Otóż nie!
Poznajcie brutalną prawdę:
Dzięki powyższej historyjce obrazkowej jesteście bogatsi o, jakże przydatną, wiedzę i wiecie już, po co, tak naprawdę, są te śliczne naklejki.
Zdrowych jabłuszek Wam, na dobranoc, życzę! ;)
---
korolowa
Jeśli nie jesteś człowiekiem o mocnych nerwach, lepiej nie patrz na to, znajduje się poniżej.
Może to wywołać torsje, epilepsje a nawet pewne zaburzenia psychiczne.
Jeśli i tak jesteś zainteresowany tym, co jest dalej to wiedz, że oglądasz to li i jedynie na własną odpowiedzialność.
Zatem, po uprzednim ostrzeżeniu, pozwólcie, iż ostatecznie przejdę do sedna sprawy.
Naklejki na jabłka daje się po to, aby poinformować o ich pochodzeniu/ hodowaniu?
Otóż nie!
Poznajcie brutalną prawdę:
Dzięki powyższej historyjce obrazkowej jesteście bogatsi o, jakże przydatną, wiedzę i wiecie już, po co, tak naprawdę, są te śliczne naklejki.
Zdrowych jabłuszek Wam, na dobranoc, życzę! ;)
---
korolowa
poniedziałek, 26 listopada 2012
'Przed świtem', czyli wrażenia po filmie.
Jak już wcześniej zapowiadałam, nosiłam się z zamiarem pójścia do kina na wyżej wymieniony film.
Poszłam.
Obejrzałam.
Wrażenia?
Jeśli miałabym go porównać do pozostałych ekranizacji owej sagi, ta jest zdecydowanie jedną z lepszych.
Teksty, które mają być zabawne, faktycznie bawią, gdzie ma zaś być groźnie, wyczuwa się pewien niepokój.
Choć mało zaskakujące, to jednak miłe, zakończenie.
Na tym niestety plusy się kończą, bowiem gdyby nie porównywać tej części do pozostałych, sam film niestety wypada baaardzo przeciętnie.
Dość nużący 'wstęp', chyba po ponad godzinie zaczęło się cokolwiek dziać.
Jedynie walka była dość ciekawa, zwłaszcza, gdy zaczęły ginąć podczas niej pewne osoby (osobniki?).
Podsumowując: jeśli ktoś wybitnie zainteresował się tą serią bądź jest nastolatką marzącą o wielkiej miłości, ten film jest dla ... niej.
I, choć nie jest to żadna wielka sztuka (o czym zresztą wiedziałam) ni nawet (już) nowość czy cokolwiek inspirującego, to uważam, że dla samego rozluźnienia warto pójść, usiąść wygodnie w fotelu i film ten obejrzeć.
W końcu, każdy kiedyś choć raz marzył o wielkiej milości, dlaczego by więc nie dać szansy wampirowi oraz nowonarodzono-nieśmiertelnej i zobaczyć, jak dalej potoczyły się ich losy?
---
korolowa
Poszłam.
Obejrzałam.
Wrażenia?
Jeśli miałabym go porównać do pozostałych ekranizacji owej sagi, ta jest zdecydowanie jedną z lepszych.
Teksty, które mają być zabawne, faktycznie bawią, gdzie ma zaś być groźnie, wyczuwa się pewien niepokój.
Choć mało zaskakujące, to jednak miłe, zakończenie.
Na tym niestety plusy się kończą, bowiem gdyby nie porównywać tej części do pozostałych, sam film niestety wypada baaardzo przeciętnie.
Dość nużący 'wstęp', chyba po ponad godzinie zaczęło się cokolwiek dziać.
Jedynie walka była dość ciekawa, zwłaszcza, gdy zaczęły ginąć podczas niej pewne osoby (osobniki?).
Podsumowując: jeśli ktoś wybitnie zainteresował się tą serią bądź jest nastolatką marzącą o wielkiej miłości, ten film jest dla ... niej.
I, choć nie jest to żadna wielka sztuka (o czym zresztą wiedziałam) ni nawet (już) nowość czy cokolwiek inspirującego, to uważam, że dla samego rozluźnienia warto pójść, usiąść wygodnie w fotelu i film ten obejrzeć.
W końcu, każdy kiedyś choć raz marzył o wielkiej milości, dlaczego by więc nie dać szansy wampirowi oraz nowonarodzono-nieśmiertelnej i zobaczyć, jak dalej potoczyły się ich losy?
---
korolowa
niedziela, 25 listopada 2012
O rozbiorze, czyli kiedy byliśmy niepodlegli?
Dziś mamy kolejną rocznicę.
Jednakże innego rodzaju.
217 lat temu dokonano trzeciego rozbioru Polski.
Nasze państwo zostało podzielone na Rosję, Austrię oraz Prusy.
Dlaczego do tego doszło?
Nie, nie dlatego, że byliśmy słabi, wręcz przeciwnie. Byliśmy mocnym państwem z dobrze rozwijającą sie gospodarką.
Jednak potrzebne były pewne reformy, na które szlachta się nie zgadzała, co zdecydowanie osłabiło naszą moc.
Wparowali więc na nas, dobrali się do naszego terytorium i, tak po prostu, nas kontrolowali.
Kilka lat później, łaskawie pozwolili nam na stworzenie Królestwa Warszawskiego, następne parę lat zajęło im przekształcenie nazwy na Królestwo Polskie, i tak dalej, aż do (!) 11 listopada 1918 roku, kiedy to formalnie uzyskaliśmy niepodległość.
Za długo się nią jednak nie nacieszyliśmy, jako że w międzyczasie trwała już I Wojna Światowa. Potem druga wojna, wreszcie komunizm pod rządami ZSRR.
I, dopiero 'od niedawna', wolność.
Teraz znajdujemy się w Uni Europejskiej, która nas podobno wspomaga i od której dostajemy fundusze: a to na rozpoczęcie firmy, a to na kurs, a to jeszcze coś innego.
Dlatego, skracając Wam nieco historię Polskiej nie-podległości, pytam Was:
Czy Wy też macie wrażenie, że my tak naprawdę, od pewnego momentu, już nigdy nie byliśmy tak totalnie niepodlegli?
Jednakże innego rodzaju.
217 lat temu dokonano trzeciego rozbioru Polski.
Nasze państwo zostało podzielone na Rosję, Austrię oraz Prusy.
Dlaczego do tego doszło?
Nie, nie dlatego, że byliśmy słabi, wręcz przeciwnie. Byliśmy mocnym państwem z dobrze rozwijającą sie gospodarką.
Jednak potrzebne były pewne reformy, na które szlachta się nie zgadzała, co zdecydowanie osłabiło naszą moc.
Wparowali więc na nas, dobrali się do naszego terytorium i, tak po prostu, nas kontrolowali.
Kilka lat później, łaskawie pozwolili nam na stworzenie Królestwa Warszawskiego, następne parę lat zajęło im przekształcenie nazwy na Królestwo Polskie, i tak dalej, aż do (!) 11 listopada 1918 roku, kiedy to formalnie uzyskaliśmy niepodległość.
Za długo się nią jednak nie nacieszyliśmy, jako że w międzyczasie trwała już I Wojna Światowa. Potem druga wojna, wreszcie komunizm pod rządami ZSRR.
I, dopiero 'od niedawna', wolność.
Teraz znajdujemy się w Uni Europejskiej, która nas podobno wspomaga i od której dostajemy fundusze: a to na rozpoczęcie firmy, a to na kurs, a to jeszcze coś innego.
Dlatego, skracając Wam nieco historię Polskiej nie-podległości, pytam Was:
Czy Wy też macie wrażenie, że my tak naprawdę, od pewnego momentu, już nigdy nie byliśmy tak totalnie niepodlegli?
sobota, 24 listopada 2012
Show must go on, Freddie!
Witajcie dziś ponownie kochani!
Co do mojego ostatniego posta, jest on już nieważny. Na szczęście pomysł się znalazł, także nikt się już nie musi specjalnie wysilać z główkowaniem ;)
Wiecie, kogo jest/no,była/ dzisiaj rocznica śmierci? Tak, tak wiem -
a) gówno Was to obchodzi,
b) kazdego dnia jest kogoś rocznica śmierci i dalej gówno Was to obchodzi
c) Wasza ś.p. Babcia/Pradziadek/Mama/ Wujek babci Taty jest ważniejszy i po raz enty Was to nie obchodzi.
Tak czy inaczej, chciałam oznajmić wszem i wobec - o ile ktoś jeszcze tego nie przeczytał na Demotywatorach, Facebooku czy Wirtualnej Polsce - że dzisiaj jest 21. rocznica śmierci F. Mercur'iego.
Lider jednego z najlepszych rockowych zespołów, formacji Queen oraz autor takich utworów jak "Bohemian Rhapsody", "We Are the Champions", "Somebody to Love",' Show must go on' "Killer Queen" czy "Crazy Little Thing Called Love", zmarł w 1991 roku, jak podaje Wikipedia, 'z powodu powikłań wywołanych przez AIDS'.
Ciężko by było mi wybrać najlepszy jego utwór, ja jednak wybieram i poniżej prezentuję.
A Freddiemu zaśpiewajmy dzisiaj, aby Jego 'show trwało dalej' i nigdy nie pozostało przez nas zapomniane.
---
korolowa
Co do mojego ostatniego posta, jest on już nieważny. Na szczęście pomysł się znalazł, także nikt się już nie musi specjalnie wysilać z główkowaniem ;)
Wiecie, kogo jest/no,była/ dzisiaj rocznica śmierci? Tak, tak wiem -
a) gówno Was to obchodzi,
b) kazdego dnia jest kogoś rocznica śmierci i dalej gówno Was to obchodzi
c) Wasza ś.p. Babcia/Pradziadek/Mama/ Wujek babci Taty jest ważniejszy i po raz enty Was to nie obchodzi.
Tak czy inaczej, chciałam oznajmić wszem i wobec - o ile ktoś jeszcze tego nie przeczytał na Demotywatorach, Facebooku czy Wirtualnej Polsce - że dzisiaj jest 21. rocznica śmierci F. Mercur'iego.
Lider jednego z najlepszych rockowych zespołów, formacji Queen oraz autor takich utworów jak "Bohemian Rhapsody", "We Are the Champions", "Somebody to Love",' Show must go on' "Killer Queen" czy "Crazy Little Thing Called Love", zmarł w 1991 roku, jak podaje Wikipedia, 'z powodu powikłań wywołanych przez AIDS'.
Ciężko by było mi wybrać najlepszy jego utwór, ja jednak wybieram i poniżej prezentuję.
A Freddiemu zaśpiewajmy dzisiaj, aby Jego 'show trwało dalej' i nigdy nie pozostało przez nas zapomniane.
---
korolowa
Problem z prezentem - poratujcie!
Dzisiaj pilnie potrzebuję Waszej rady.
Za tydzień są 50-te urodziny mojego wujka i jestem razem z tatą zaproszona na obiad z tej okazji.
Niestety, nie mamy jeszcze prezentu, a co gorsza, pomysłów :((
Zazwyczaj kupowaliśmy mu jakieś fajnie T-shirty albo kosmetyki, teraz jednak wypada kupić coś bardziej ...interesującego.
Wujek lubi poszaleć, gdy może. Lubi grać na gitarze, wędkować,oglądać filmy.
Od czasu do czasu coś tam sobie poczyta, ale nie widziałam, aby jakąkolwiek literaturą się bardzo zafascynował.
Jakieś propozycje?
Poratujcie mnie, please <robi wielkie oczy ze Shreka>.
---
zdesperowana
korolowa
Za tydzień są 50-te urodziny mojego wujka i jestem razem z tatą zaproszona na obiad z tej okazji.
Niestety, nie mamy jeszcze prezentu, a co gorsza, pomysłów :((
Zazwyczaj kupowaliśmy mu jakieś fajnie T-shirty albo kosmetyki, teraz jednak wypada kupić coś bardziej ...interesującego.
Wujek lubi poszaleć, gdy może. Lubi grać na gitarze, wędkować,oglądać filmy.
Od czasu do czasu coś tam sobie poczyta, ale nie widziałam, aby jakąkolwiek literaturą się bardzo zafascynował.
Jakieś propozycje?
Poratujcie mnie, please <robi wielkie oczy ze Shreka>.
---
zdesperowana
korolowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)





