Polub mnie na FB :)

poniedziałek, 4 marca 2013

O pizzy, lodówce i czasie.

Jeszcze kilka dni temu lodówka ma była tak pusta, że dałabym się zabić za pizzę, za cokolwiek, a otrzymać coś za darmo - już w ogóle!

Ostatnio znajomy, który prowadzi pizzerię, rozpoczął fejsbukową promocję. Był zatem konkurs na najlepszy wierszyk (do wygrania oczywiście pizza) - starałam się jak mogłam, nie wygrałam. A byłam żądna pizzy, żądna i... głodna.

Teraz, podczas wspólnego weekendu z tatą, dużo razem popichciliśmy w kuchni, lodówka ma niemal urywa się w szwach.

Ja zaś (to, jak już widać, moja pasja) przy okazji kolejnej promocji (przy której wystarczyło kliknąć Lubię to i czekać na werdykt) status polubiłam i tak o, sobie zostawiłam.

Wchodzę dziś wieczorem spokojnie na Internet, tak po 21 (było już, w zasadzie, prawie w pół do 22).

Patrzę, a tu komunikat, ze wygrałam pizzę! Co więcej, mam niecałe 30 minut na jej odebranie (bo o 22. pizzeria jest zamykana).

Natychmiastowa decyzja : biegnę, lecę pędzę :D

A. ledwo co przyszedł, padnięty, więc pobiegłam sama!

Co prawda daleko nie miałam, ale razem z dojściem, kilkuminutowym czekaniem i powrotem załatwiłam sprawę w 20 minut!

Jednak jestem już tak najedzona, że brakuje mi sił i miejsca w żołądku.
Dlatego pizza zostanie nam na jutrzejsze śniadanie.

A teraz powiedzcie mi - czy to nie mała złośliwość losu, że to, co chciałam, dostałam dopiero wtedy, kiedy tego akurat nie potrzebowałam? To znaczy, ja się zawsze i tak cieszę, gdy coś gdzieś wygram (dziękujemy zresztą Łukaszowi za dopilnowanie, by pizza jak zawsze była pyszna, no i za uraczenie nas takowym prezentem!).



Jednak mi np. dość często zdarza się, że np. gdy mam czas, to nie mam też akurat zbyt wielu zadań czy obowiązków (bo np. niedawno wszystko zrobiłam). Albo gdy mam czas, to nikt się nie może wtedy ze mną spotkać.
Ale, gdy już jestem zaganiana i mam pilne sprawy na głowie, naraz mam setki (a przynajmniej kilka ;) ) telefonów i pytań, czy dam radę gdzieś z kimś wyjść i się zobaczyć.

Was też często dopada taka złośliwość losu?

---
korolowa

niedziela, 3 marca 2013

Cwaniactwo czy zaradność, czyli o granicy między rozsądkiem a nieuczciwością.

Kiedyś wystarczyło nam odpowiednie wykształcenie. Ewentualnie  - znajomości.
Jednak z czasem sytuacja na rynku pracy stawała się coraz trudniejsza.
Wszyscy strasznie narzekali na komunizm, a jednak wtedy przynajmniej każdy miał pracę. Z tym akurat problemu nie było.

Wszystko się jednak zaczęło zmieniać na początku nowego tysiąclecia.
Co poniektórym trzydziestokilkulatkom obecnej ery - być może -jeszcze udało się to jakoś przejść, tą erę wiecznego bezrobocia.

Jednakże obecni dwudziestokilku-, dwudziestolatkowie nie mają w tym kraju perspektyw.
Nie z wyższym wykształceniem.
Chcesz skończyć studia? Licz się z tym, że będziesz musiał wyjechać.
Teraz bowiem koło się zatoczyło i tak jak kiedyś, najpotrzebniejsi są teraz ludzie z konkretnym zawodem - ślusarz, hydraulik itd.

Chcesz skończyć studia i mieć dobrą pracę w Polsce?
Poza wykształceniem, potrzebne Ci są znajomości i łut szczęścia.
Jednak wielu  mówi, że, przede wszystkim, trzeba być zaradnym. Tak, to bardzo przydatna cecha.
Tylko co ona oznacza w tych czasach - kreatywność, a może raczej jakieś podziemne konszachty? Czy bycie zaradnym oznacza także branie albo dawanie łapówek? Czy bycie zaradnym polega na czarnej robocie?
W Stanach, w Nowym Jorku jest to na porządku dziennym. Tam nieustannie króluje wyścig szczurów - Ty masz źle, to dobrze, bo ja muszę mieć najlepiej. Ja powiem szefowi, że raz pożyczyłeś pieniądze z konta firmy, bo potrzebujesz na samochód  - i mam gdzieś Twoje zaufanie do mnie. Ja dam w łapę sędzinie, by nie iść do więzienia za molestowanie dziewczyny. Spalę i zniszczę wszystkie dowody na to, że jestem czegokolwiek winny.

Dlatego nie ufaj mi, bo ja Cię i tak wydam, spieprzę Ci całe życie, aby moje było lepsze. W końcu trzeba sobie jakoś w życiu radzić.Choćby kosztem Twojego życia, a mojej moralności.



---
korolowa

sobota, 2 marca 2013

Flight

Nigdy bym się nie spodziewała, że spodoba mi się film katastroficzny. Tak naprawdę katastroficznym tak w 100% to on i tak nie jest.

Flight stanowi bowiem o poważnym ludzkim problemie, jakim jest uzależnienie od alkoholu i narkotyków.
O trudnych wyborach oraz ich poważnych konsekwencjach.
O wypadku samolotu, ale i o upadku człowieka.
O tym, gdzie leży granica kłamstwa, czy w ogóle takowa istnieje?

Ale też i o przytomności umysłu mimo, teoretycznego, zaćmienia. Nawet - w pewnym stopniu - o heroiczności.

Film ten polecam do obejrzenia każdemu, kto kiedykolwiek miał problemy z uzależnieniem.
A także innym - ku przestrodze - by nasza lekkomyślność nie doprowadziła do czegoś niepożądanego, abyśmy nigdy nie musieli mieć na sumieniu ludzkiego zdrowia i życia.

---
korolowa

piątek, 1 marca 2013

Toy Story 3 - nie taka zwykła bajka...

Hej ludki!

Dzisiaj chciałam napisać o pewnej, na pewno znanej Wam bajce. Film Toy Story - część 1 - podbił bowiem serca maluczkich na całym świecie.

Qwoli przypomnienia: okazuje się, że zabawki żyją! W pokoju pewnego chłopca zwanego Andy'm, na wieczorne schadzki wychodzą z pudła wszyscy jego ulubieńcy. Oto przed Wami wspaniała gwardia, w której głównymi bohaterami są Chudy i Buzz Astral. Oczywiście nie mniej ważne są także inne zabawki, jak między innymi Jessie, państwo Bulwa czy też Cienki. Przeżywają razem różne przygody, czasami dochodzi jednak do sytuacji, gdzie muszą zmagać się z czymś cięższym niż bój o serce chłopca...



Tak mniej więcej wygląda Toy Story - zabawki mówią, poruszają się, a nawet myślą jak ludzie!

Pierwsza część, na ile sięgam pamięcią, podobała mi się - choć to było tak dawno temu, że ledwie mam jakiekolwiek przebłyski.

Druga - baaardzo przeciętna, pamiętam jak bardzo się rozczarowałam.

I jakiś czas temu - trzecia.
Myślę sobie - e, nie warto oglądać (według starej zasady, że każda kolejna część jest zawsze gorsza od poprzedniej), więc zrezygnowałam z choćby podjęcia takowej próby.

Ostatnio jednak leciała w telewizji i A. strasznie się napalił na jej oglądanie. "Ja chcę obejrzeć, ja chcę obejrzeć', krzyczał jak małe dziecko. No dobra, pomyślałam, niech mu tam już będzie (następnym razem ja go zmuszę do oglądania czegoś, za czym on nie przepada, pomyślałam).

Włączyliśmy TV.

Ponad półtorej godziny później siedziałam wbita w kanapę niczym grom w drzewo.

Po pierwsze, bardzo dobry polski dubbing (rzadko się zdarza!).
Ale, przede wszystkim, świetna fabuła. Ile się w niej mieści aluzji do życia codziennego: do wojen, do (w moim mniemaniu) obozów koncentracyjnych, więzień. Tak, mówię dalej o tej bajce 'dla dzieci'! Ile zła i smutku, ile cierpienia i retrospekcji wyjaśniającej teraźniejsze zachowania poszczególnych bohaterów. Wreszcie - ile piękna, dobra i wrażliwości! Oczywiście przy tej części włącza się również sentymentalizm. Dlaczego? Dowiecie się, oglądając ten film.

Pozornie niewinna bajka dla dzieci niesie za sobą wiele metafor i pozytywnych przesłań.
Czy jest ona tylko dla dzieci? Na pewno nie.
Jednakże czuję, że zarówno młodsi jak i ci starsi widzowie docenią w niej to, co w bajkach jest najważniejsze - to dobro pokonujące zło; to pomoc panująca nad zazdrością i zawiścią, wreszcie - to piękno, które wspina się wyżej niż najwyższe brudy świata.

Gorąco polecam!

---
korolowa


czwartek, 28 lutego 2013

Dziękuję!

Przede wszystkim chciałam podziękować wszystkim za odwiedzanie mojego bloga. Liczba wyświetleń przekroczyła dziś 5000! I choć może dla niektórych to niedużo, dla mnie - wiele! Dziękuję, że jesteście ze mną!












Za każdy Wasz komentarz,
każdą  przychylną ocenę,
a także za uwagi -
- wszak zawsze je docenię.

za dodawanie skrzydeł
i  za ich podcinanie
za każdy ruch łagodzący
twarde na dnie lądowanie

dziękuję - boście mili
na pewno z mojej strony
ogromnie zasłużyli
na wdzięczności wszelkie pokłony! 


Wierzę również, że dalej będziecie ze mną i że będzie Was tylko przybywać :)

---

korolowa 

środa, 27 lutego 2013

Szarość dnia

Nie lubię takich dni. Gdy jest tak szaro i buro. Gdy mam najgorsze myśli. Tyle rzeczy w głowie, tyle do zrobienia. Takie poczucie niemocy. Ciągły niepokój. Nie mogę się wyciszyć, coś zaburza moją harmonię. Nie lubię takich dni.


  
         ***

W szarych blokach
szare twarze
szare oczy
i półuśmiechy

Z komina
wylatuje
szarość dnia

i Ty
w szarych okularach
przemierzasz świat


---
korolowa

wtorek, 26 lutego 2013

Ty też znasz takich 'psychologów'?

Gdybyście mieli do wykorzystania jedno zdanie opisujące Wasze życie, co byście napisali?

A jeden wyraz? Spróbujcie.

Zapisaliście już? Nie?

No tak, trudno opisać swoje życie w zaledwie kilku słowach...

A teraz pomyślcie o jednej z tych osób, która chodzi z Wami do szkoły czy do pracy. Pierwszej lepszej, nikim ważniejszym.

I co napisaliście? Żyje na spontanie, jest nudna, a może stroni od towarzystwa?

Napisaliście już? Naprawdę?

To gratuluję.

Jesteście świetnymi psychologami.

A tak naprawdę, ludźmi zapatrzonymi jedynie w swoje 'ja', spłycającymi wszystko i oglądającymi świat okularami powierzchowności.

Przez takich jak Wy, wielu ludzi ma niepotrzebnie niskie poczucie własnej wartości.

Bo przecież Wy, eksperci, potraficie opisać życie każdego, nawet bez głębszego przestudiowania, jednym niezwykle trafnym epitetem.

 źródło:Internet

---
korolowa

poniedziałek, 25 lutego 2013

...śnieg rozściela srebrne płaty...

 Padam... i to tyle na dziś. Wybaczcie. Poniżej - wiersz.
Delektujcie się nim. Adieu!


             ***
W saunie dzikich emocji
rozgrzewamy
nasze serca

dopełniamy się jak puzzle
układanka zmysłów


bladoczerwone słońce
pieści
ciepłem
naszą ziemię

nagle
zagrzmiało
huknęło
po burzy
nastąpił spokój

w Twoim sercu
śnieg
rozściela
teraz
srebrne płaty


---
korolowa