Koniec 2025 i początek 2026 to dla mnie zdecydowanie czas zmian.
Chciałabym napisać, że może nie jakichś wielkich — choć jedna z nich zdecydowanie jest dla mnie totalnie przełomowa. W tym roku otwieram się na siebie i na zdrową równowagę pomiędzy pracą, zdrowiem i spokojem ducha. To rok, w którym nie zamierzam iść na kompromisy, jeśli chodzi o relacje (zwłaszcza z niektórymi) z ludźmi. To dla mnie rok przełomowy mentalnie — czas, w którym wyznaczanie granic to coś więcej niż tylko puste hasło.
Jeśli to prawda, że jaki pierwszy dzień nowego roku, taki cały rok — to naprawdę życzę sobie, aby taki właśnie był. Spokojny. Zrównoważony. Z zadbaniem o pewne sprawy, ale przede wszystkim z przerwami, które są mi potrzebne, wręcz niezbędne. Może w końcu nauczę się NAPRAWDĘ odpoczywać. Zadbać o ciało i głowę. I nie tylko wtedy, gdy już rzeczywiście muszę — bo droga ewakuacji od dawna jest zamknięta.
Oby to był rok, w którym w swoich czterech kątach będę mogła poczuć się jak w NAPRAWDĘ swoim domu. Gdzie karton na podłodze czy niedomyty przez codzienny pośpiech blat nie będą świadczyć o mojej wartości.
Chcę też, aby był to rok, w którym lęk przestanie sterować moim życiem. I w którym nie będę tłamsić swoich uczuć i emocji. Gdzie — gdy tylko poczuję taką potrzebę — będę wracać do pisania. Bo kocham to robić i jest to coś, dzięki czemu czuję się lepiej. Bo wiecie — najpiękniejsze rzeczy często powstają wtedy, gdy boli najmocniej.
Roku 2026 — nie wiem, czy wierzyć, że będziesz dla mnie bardziej łaskawy.
Ale wierzę, że ja będę bardziej życzliwa wobec samej siebie.
.jpg)