Polub mnie na FB :)

środa, 8 kwietnia 2015

Te oczy brązowe...

Po napawających wiarą na nowe, lepsze życie, świętach, nadszedł - przynajmniej u mnie - czas zadumy. Zieleń została zastąpiona czernią, zmartwychwstanie - śmiercią.
Dalej, gdzieś w tle, jest ciepły kolor słońca i jaskrawość tulipanów. Dalej jest czerwień zachodzącego słońca i brąz jego oczu. Ona też miała brązowe.

O chorobie i o ludzkim odchodzeniu pięknie opowiada film Still Alice. Tak, to ten film, za rolę w którym Julianne Moore dostała w tym roku Oscara. I chyba jej się należało. Zachorować na Alzheimera w kwiecie wieku, będąc jednocześnie wysoce poważaną wykładowczynią akademicką, to naprawdę dramat. Zaczyna się od drobnostek typu zapominanie poszczególnych słów bądź list zakupów, przez niemożność przypomnienia sobie imion dzieci i trudności wymowy, a kończąc na... no właśnie. Tu pojawia się moje pytanie - gdzie skończyć? Czy oszczędzić sobie i rodzinie ciężaru własnej niedołężności dużo wcześniej, czy walczyć o przetrwanie każdego kolejnego dnia?

Próbuję sobie na to pytanie odpowiedzieć, ale nie umiem. Pytam innych - nie wiedzą. Czy cokolwiek uprawnia nas do decydowania? Kim jesteśmy, żeby o tym rozstrzygać?

Z drugiej zaś strony - dlaczego inni odchodzą szybciej niż byśmy chcieli?

Przeraża mnie jak szybko mija ten czas. Pięć lat minęło, zupełnie nie wiem, kiedy.
Tak dobrze pamiętam ten dzień.
Siedziała na szpitalnym łóżku, próbując usiąść o własnych siłach. Urocza jak zawsze, mimo braku włosów i zmęczonej twarzy. Choć w bólu, z jej okrągłych jak dwa księżyce, karmelowych oczu, biło ciepło.
Mówiły do mnie: jest źle, choć tego nie chcę. Przepraszam.
Chwilę później - już Jej nie było. Pozostawiła po sobie smutek i radość zarazem. Ciepło dnia i chłód wieczora, gdy wracały wspomnienia. Biel chmur i ciemność nocy. Jaskrawość tulipanów. Te oczy brązowe...


"Umarłych wieczność dotąd trwa,
dokąd pamięcią się im płaci.
Chwiejna waluta. Nie ma dnia,
by ktoś wieczności swej nie tracił.
"

Wisława Szymborska





---
korolowa