Polub mnie na FB :)

sobota, 13 sierpnia 2016

Ulubione miejsca, czyli spacer po Stargardzie


Jak dobrze czasami jest sobie pofolgować. Po ciężkim, stresującym tygodniu z miłą chęcią razem z A.wybraliśmy się na spacer po Stargardzie. Ostatnimi czasy, z racji zakupu przez A. samochodu oraz przepięknej pogody (nie mówię akurat o minionym tygodniu), najczęściej jeździliśmy nad jezioro i do lasu, aby odpocząć nieco na łonie natury.

Dziś jednak stwierdziliśmy, iż takie wypady doprowadzają nas do tego, że więcej uruchamiamy wtedy czterech kół niż naszych dwóch nóżek, toteż w dniu dzisiejszym zrobiliśmy wyjątek i obraliśmy drogę: ku stargardzkiemu centrum.


Andrzej nareszcie odnalazł deser, który może jeść bez popijania go wódką (dla niewtajemniczonych: A. jest uczulony na jajko i najszybszym lekarstwem na jego śladowe ilości jest właśnie nadmieniony alkohol). Niestety nie pamiętam nazwy tej kawiarnio-lodziarni, w której ów deser został zakupiony ale gdyby ktoś chciał skosztować słodkiego, wegetariańskiego mixu, to owo miejsce mieści się dokładnie tam, gdzie widać - czyli niedaleko kościoła, na ul. Piłsudskiego.

Jako, że A. chciał również napić się kawy, a akurat na naszej drodze znajdowała się kawiarnia, do której już od dawna chciałam zajrzeć, wybraliśmy się do Tajemniczego Ogrodu.

Wnętrze kawiarni zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Gdybym miała być właścicielem jakiegokolwiek lokalu, wyglądałby dokładnie tak, jak ten. Delikatny, nieprzekombinowany, w starym stylu - czyli dokładnie moje klimaty. Czułam się tak, jakbym nagle odnalazła się w innej epoce.
Mojej epoce.



'




Nie tylko wystrój okazał się być tutaj na wysokim poziomie. Mrożona kawa z syropem karmelowym była bardzo dobra, natomiast Andrzej zdecydowanie potwierdził, że wypił tutaj najlepsze w Stargardzie americano.

Tajemniczy Ogród to nie tylko kawiarnia. W swojej ofercie lokal ma również dania obiadowe - makarony, pizze, dania mięsne, przystawki. Jest w czym wybierać :).

Wyszliśmy bardzo zadowoleni, a nasze dobre humory spowodowały, że przeszliśmy się jeszcze kawałeczek dalej, aż do przepięknie rozciągających się pozostałości stargardzkich murów. Nie omieszkałam wykorzystać tak dobrego światła i zrobiłam (a raczej A. uczynił) kilka ujęć.






Cieszę się, że wybraliśmy dzisiaj spacer po Stargardzie z kilku powodów: po pierwsze, przekonałam się, jak świetną kawiarnię mamy w centrum miasta; po drugie: nareszcie więcej chodziłam niż jeździłam, przy okazji zauważając zmiany zachodzące w naszej mieścinie, a po trzecie - no, nie oszukujmy się - zdjęcia to jest to, co uwielbiam (choć, przyznaję, aparat w obecnej komórce jest dość słaby).

A Wy macie jakieś swoje ulubione miejsca, do których uczęszczacie, gdy macie więcej wolnego czasu?

Podzielcie się w komentarzach!

Wasza K.

---
korolowa