Polub mnie na FB :)

wtorek, 8 sierpnia 2017

Woodstock 2017, czyli w poszukiwaniu siebie.

I kolejny raz z rzędu wybrałam się na Woodstock. To już mój trzeci raz. Tak, TRZE-CI. A dopiero co, pamiętam jeszcze, spanikowana nie wiedziałam, na co się przygotować, co najlepiej ze sobą zabrać i jak długo będę musiała trzymać mocz, zanim pójdę oddać swoją potrzebę do niewiadomojakiegostanu sławetnych toi-toi.


O ile ten mój pierwszy raz będę wspominać z ogromnym sentymentem jako megapozytywnie spędzony czas, tak zastanawiam się, który z nich podobał mi się jednak bardziej.

Tyle rzeczy, ile się bowiem wydarzyło w te ostatnie kilka dni, ciężko jest bowiem zliczyć. 
I wiecie, co? Nie każda z nich niosła jedynie pozytywne emocje.


Bo czasami trzeba z siebie coś wypruć, coś wywlec na wierzch.

Chodzić przez trzy godziny w ulewie, ochraniając się jedynie parasolem rozmowy i ciepłym słowem.

Robić głupoty, których nie będziesz żałować, wiedząc przy tym, że nie wszystko ujdzie Ci płazem.

Być gotowym ponieść konsekwencje swoich czynów, aby potem przyznać się do błędu.
A potem przepraszać i czuć się jeszcze gorzej i lepiej jednocześnie, bo zostanie Ci to wybaczone, a Tobie będzie głupio, że mogłaś komuś tak sprzyjającemu Tobie zrobić coś, na co absolutnie nie zasługiwał.

Bo czasem trzeba zabłądzić, aby móc się odnaleźć. 
W dobrym miejscu.
W wyjątkowym towarzystwie.

Gdzie muzyka gra na maksa, piach leci do oczu z każdej strony, a niebo nie pozwala zapomnieć o używaniu kremu przeciwsłonecznego i Panthenolu.

Gdzie nad głowami ludzi miast ubrań, na wysoko umocowanych sznurach wiszą stare buty, a dookoła wala się masa puszek po piwie i  papierowych talerzyków po kebabach.

W miejscu, gdzie najważniejszy jest uśmiech, przyjaciele, emocje.
Gdzie rodzą się piękne przyjaźnie i głębsze uczucia.

Tam, gdzie nawet  po deszczu, po tych siarczystych, przemaczających od stóp do głów, wielkich strugach kropel - dzięki obecności, wyrozumiałości i wsparciu innych -  na niebo wstępuje tęcza, a pomiędzy ciemnymi chmurami zaczyna nieśmiało przedzierać się letnie słońce.



---
korolowa