Polub mnie na FB :)

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

(znów) wypłynąć

Połowa sierpnia za nami. A ja mam wrażenie, jakby minęło nie - półtora miesiąca - ale co najmniej rok. 


To lato migotało różnymi barwami.


Bywało pomarańczowe w swojej beztrosce.

Czerwone: rozgrzane, zmysłowe.

Błękitne w metaforach, które ujrzały w końcu światło dzienne.

Fioletowe - liminalne, przejściowe, zawieszone pomiędzy spokojem a potrzebą zmian.


Poczułam coś, czego nie czułam od dawna. Nie spokój. Nie stabilizację. Ani nawet nie gwarancję, że wszystko będzie proste i się jakoś ułoży.


Dostałam coś mocniejszego. 

Przebudzenie.


Zamiast bać potykać się o własne nogi, odważnie stawiałam kroki. 

Choć czasem kończyło się kontuzją. I poczuciem, że może, może to już “o jeden krok za dużo.”


A jednak - nie żałuję niczego.


Ani jednej rzeczy. Choć nie wszystko, co zrobiłam, było racjonalne.



Ale zrobiłam też rzeczy, o których marzyłam od dawna.


Ruszyłam z “English and Coffee.” Opublikowano moje wiersze i powieść.

Zawodowo i rozwojowo, był to dla mnie bardzo dobry okres.


Patrzę na to lato i myślę: lipcu, sierpniu. Jak wy zmieściliście tyle wydarzeń w tak krótkim czasie?


A przecież, przecież sama wiem, z jakiego letargu budziłam się miesiącami.

I nagle, nagle mózg i ciało powiedziały: daj nam więcej. Potrzebujemy więcej.


Kolorów. Smaków. Barw.

Całej palety tęczy.


Chciałam się delektować. Czuć. Pływać. Rozmawiać do trzeciej nad ranem. Chodzić na długie spacery i skręcać w nieznane ścieżki.


Choć jeszcze czasem mój lęk mówił: “nie rób tego”, ja robiłam coś, wbrew niemu.

Ale za to, zgodniej z samą sobą.


I może właśnie tego potrzebowałam najbardziej.

Nie kolejnej bezpiecznej przystani.

Tylko odwagi, żeby znowu wypłynąć.



---
korolowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz