Polub mnie na FB :)

czwartek, 13 czerwca 2013

Moda na...modę.

Dzień dobry wszystkim!

Ostatnio zauważyłam u siebie tendencję do zaglądania na blogi modowe.
Wciągnęłam się w to głównie przez bloga Ryfki - Szafa Sztywniary.  Jest to pierwszy, na który weszłam, blog dotyczący mody (choć nie tylko) i jak dotąd zdecydowanie mój ulubiony. Ryfka wydaje się być oryginalną dziewczyną (a w zasadzie to kobietą) która wie, czego chce i  poszukuje. Jej pomysły na ubranie mocno mnie inspirują - podziwiam jej styl i klasę, którą zachowuje. Najbardziej cenię sobie u niej jednak jej styl pisania - potrafi wciągnąć czytelnika tak mocno, że nie sposób oderwać oczu od jej bloga (choć przyznam szczerze, że również i od wielu ciekawych stylizacji). Jak dla mnie Ryfka jest na swój sposób blogerem idealnym  - ma poczucie humoru, dystans do świata, a także stroje dopasowane w sposób niepospolity, a jednocześnie nie przekraczający tej magicznej bariery zwanej kiczem czy tandetą.

Z całego serca polecam, polecam i jeszcze raz gorąco rekomenduję bloga - myślę, że się nie zawiedziecie!

Nieco innym, niekoniecznie modowym, acz uważam, zasługującym na uwagę blogiem jest blog młodej Ani, zwanym po prostu Ankyls. Ania ma ciekawe pomysły na życie i wiele różnych zainteresowań, o czym zapewne wiele osób już wie, gdyż blog ten stale utrzymuje się w ścisłej czołówce najpopularniejszych blogów na blogspocie. Pamiętam jak weszłam tam kiedyś od niechcenia, trochę przez przypadek i zaczęłam przeglądać posty owej blogerki. Choć Ania dopiero idzie do klasy maturalnej, to myślę że niejedna przęcietna trzydziestolatka mogłaby brać przykład z jej chęci rozwoju i ogólnej postawy wobec życia. Jej pasją są fotografie, podróże i ukochany kraj - Japonia; toteż Ania stale fotografuje (nawet podczas pracy): począwszy od potraw, które chętnie jada, przez roślinki i prezenty, które wysyła oraz dostaje podczas korespondencji z ludźmi z innych krajów, a na zawartości swej szafy skończywszy.

Myślę, że o wyżej wymienionych osobach  można pisać wiele takich pozytywnych rzeczy w nieskończoność, a jest jeszcze kilka blogów, którymi się w jakiś sposób zachwyciłam - chociażby opisany przeze mnie jakiś czas temu Literacki Blog Jedenastolatki czy też zaprzyjaźniony blog Mrugamy - na które mi jednak nie starczy czasu (choć niekoniecznie są one akurat o modzie, to i tak gorąco zachęcam do odwiedzenia!).

Powyższe blogi są dla mnie zatem czymś w rodzaju dobrego czarodzieja, który zmienia mój nastrój w bardziej bajkowy i kolorowy, przed którym uciekają nawet największe cienie.


Niestety zauważyłam przesyt blogów modowo-kosmetycznych.

fashioncampus.it


Gdzie się nie ruszę - tu jakieś stylizacje,  tu jakaś macha szminką, a tam jeszcze inna układa fryzury. Z jednej strony to fajnie, że ludzie chcą o tym pisać, rozwijać się i dzielić z innymi swoimi pasjami. Z drugiej - jeśli patrzę na czterdziestą trzecią dziewczynę pokazującą jak optycznie powiększyć oko, to -za przeproszeniem - mam ochotę wymiotować, a już zwłaszcza, gdy widać, że się na tym nie zna. Nie wiem, czy ktoś z Was to widział, ale na Youtube.com jest teraz multum DZIEWCZYNEK próbujących pokazać 'jak umalowac sie do szkoły' itd.
Wiek takowej panienki nie sięga czasem nawet 12 lat. No ale, w sumie czego ja się tutaj czepiam. Za kilka lat wyrosną z nich największe znawczynie pudrowego pędzla i to dopiero będzie dla mnie shame (shame on me!).

Ale ale, wracając do blogów. Jak już napisałam, jest wiele wartościowych i ciekawych internetowych pisadeł, są jednak i takie, które po prostu dobijają mnie tak bardzo, że aż mi się jeść odechciewa (a to rzadkie zjawisko jest!).
Nie jestem po prostu w stanie pojąć jak ktoś, kto - przynajmniej według mnie - ubiera się jak strach na wróble, a próbuje udawać modowego znawcę. Czasami  i najlepszemu zdarzy się delikatnie przegiąć, ale nie niemalże za każdym razem, jak zdarza się to pani  'Divie'. Przepraszam z góry wszelkich jej fanów, ale ja poważnie poza byciem oryginalnym na siłę i megakiczowatością, w tym blogu nie widzę nic ciekawego. Seriously. Jak toleruję większość różnych, dziwacznych nawet strojów, tak wielu jej stylizacji nigdy nie zaakceptuję. Ale może to ja jestem 'inna' - w końcu wielu ludziom podoba się jej styl ubierania.

Choć tak się zastanawiam nad tym, czy jest jakaś granica fantazji w łączeniu strojów. Czy skupiać się na sobie, czy na tym, co mówi masa? Przecież chcemy się wyróżniać, nie chcemy być postrzegani jak jedna wielka plama...choć, tak z drugiej strony, tak do końca nigdy przecież nie jest i nie będzie, bo zawsze musi powstać jakiś pierwowzór, ażeby mogła powstać cała reszta.

---
korolowa