Polub mnie na FB :)

niedziela, 28 lipca 2013

Home sweet home !

Stało się. Wróciłam!

Podróżowaliśmy nocą, po to aby w jak najszybszy i najchłodniejszy (!) sposób dotrzeć do mojego rodzinnego miasta, do mojego ukochanego domku.

Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. I to prawda. Uwielbiam podróżować, bywać w różnych miejscach, jednak spanie we własnym łóżku i otwieranie własnej lodówki wyposażonej w może nie własne, ale ulubione parówki sprawia, że czuję się sobą. Całą sobą i tylko sobą. Zwłaszcza, gdy nie mam przy sobie nikogo więcej poza najważniejszymi dla mnie osobami na świecie :).

Ale, wracając do jazdy. Podróże nocą mają w sobie to coś. Ta magia światła księżycowego i gwiazd... Nocny klimat sprawia, że, paradoksalnie, wcale nie chce się wtedy tak spać. Wręcz przeciwnie. Często czekamy wtedy na jakiś element zaskoczenia, czarów, a może nawet...grozy? Wszakże to nocą właśnie mają nas nawiedzać duchy, Freddy Krueger, czarownice z Salem i inne potworne zmory. Mrok jest fascynujący, dlatego i podróżowanie nocą staje się dużo mniej nużące...

Noc w Budziwoju


Niemniej, taka samochodowa przejażdżka potrafi być wyczerpująca, zwłaszcza, gdy jedzie się z jednego końca Polski na drugi. Tym razem i tak został pobity rekord i trasę Rzeszów - Stargard pokonaliśmy w zaledwie 9 godzin! Dla porównania, poprzedni rekord to 11 godzin, a zdarzało się jechać i 14 h (pociągiem nawet 17!).

Dlatego - o ludu!- cieszę się, że przybyłam i, że przez jakiś czas nie będę musiała już przemierzać tylu km!

Tymczasem padam na twarz, a więc żegnam Was!

Posty z relacjami już niedługo ;-)

Idźcie się napić zimnego piwa!

Buziaki!

---
korolowa