Polub mnie na FB :)

sobota, 21 czerwca 2014

One way ticket to the moon...czyli Bilet na Księżyc

Pamiętacie moją skromną recenzję książki 'PRL w klimacie absurdu'(klik)? Świetna pozycja dla tych, którzy żyli w latach 60.-90. i lubią sobie powspominać stare czasy lub dla tych, którzy chcieliby się czegoś na temat tamtego okresu dowiedzieć.
Jednak nie o książce chciałam. Tym razem mam bowiem ochotę zabrać Was w lata już minione, lecz w filmie. Nie bez powodu jednak wspomniałam o tej książce - tym razem mój wehikuł czasu zabierze nas dokładnie do lat 60. i 70 PRL.

BILET NA KSIĘŻYC - BILET PO ŻYCIE?

Mateusz Kościukiewicz, to znaczy Antoni, ma towarzyszyć swojemu bratu podczas dłuuugiej 'wyprawy' odległości Rzeszów-Świnoujście (u mnie Rzeszów-Stargard = 15 godzin w pociągu, więc znam ich ból!). Nie jest to jednak żaden przyjemny wakacyjny wypad (choć brat usilnie się stara, aby takowym go właśnie zrobić), tylko przeprowadzka na 3 lata do Marynarki Wojennej. Skromny i wrażliwy Adam (Filip Pławiak) musi zostawić dziewczynę, rodziców oraz cały sielski obrazek, aby, być może kiedyś, walczyć w imię ojczyzny.
Wyruszając w tą braterską wyprawę, nawet nie zdaje sobie sprawy, ile go jeszcze czeka i jak bardzo sama podróż ze spokrewnionym, lecz jakże innym człowiekiem, go zmieni...





Próbowałam w tym filmie dostrzec jakiekolwiek uchybienia. Aktorzy? Byli ci mniej i bardziej znani, tak jak Przybylską i Chyrę, mogliśmy również zobaczyć Filipa Pławiaka ('Kamienie na szaniec', 'Pokłosie') czy Kaję Waldę (serial Tancerze). Najlepszymi umiejętnościami aktorskimi popisał się tutaj imho Mateusz Kościukiewicz jako ten bardziej szalony i zabawowy brat.

W tle wydarzeń można było usłyszeć stare, polskie przeboje (zespół Mazowsze, Skaldowie, Halina Frąckowiak) jak i angielskojęzyczne, w tym odnoszące się do tytułu filmu One Way Ticket to the Moon. 

Jeżeli zatem chcecie się dowiedzieć, dlaczego  w 1987 roku PRL znalazła się w czołówce rankingów piractwa powietrznego czy po prostu przypomnieć sobie ten pyszny smak pomarańczowych cukierków i kolorowych dyskotek, śmiało sięgajcie po ten film! W końcu PRL to nie tylko okres szarych absurdów, ale i życia pełnego różnych barw, a to Jacek Bromski przedstawił imho doskonale, oddając klimat sprzed tych kilku(dziesięciu) lat.



---
korolowa