Polub mnie na FB :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Pies i człowiek

Ktoś z Was ma psa, kota albo chociaż chomika?
Nie pytam o rybki ani o kanarki, tylko o zwierzaki, które można przytulić. Pogłaskać, iść na spacer, porozmawiać.
Porozmawiać? zdziwicie się zapewne.

Otóż tak. Ja ze swoim psem rozmawiałam. Oczywiście komunikacja ta nie polegała na dialogach typu 'Hej stary, co tam u ciebie? ' Nieźle, tylko daj mi już coś do żarcia bo umrę z głodu',wszak tylko podczas świąt Bożego Narodzenia zwierzęta mówią ludzkim głosem.
To, co było między nami, było dużo ważniejsze.Była to komunikacja emocjonalna. Przykładowo, kiedy byłam smutna, on podchodził do mnie i mnie wesoło zaczepiał . Kiedy płakałam, zlizywał lecące łzy (czasami udało mu się zlizać nawet z twarzy, co akurat było nieco obrzydliwe).

Był przy mnie, gdy tego potrzebowałam i ja starałam się zrekompensować mu tym samym.
Jednak nie zawsze było idealnie. Bowiem życie z psem to jak związek dwojga ludzi - razem przez wszystko przechodzimy, przeżywamy różne kryzysy. A, przede wszystkim, łączy nas więź emocjonalna. I, nie zawaham się użyć tego słowa - miłość. Tak, uważam, że można kochać zwierzę, i to tylko częściowo ma coś wspólnego z przywiązaniem. Jednak nie jest to zwykłe przywiązanie, jak do przedmiotu, np. ulubionego długopisu czy książki, które, w ostateczności można wyrzucić. O psa musisz DBAĆ. Nie można go wyrzucić przy pierwszej lepszej okazji na śmietnik. To tak jakbyś wyrzucił jakiegokolwiek innego członka swojej rodziny. Stąd też mój ostatni apel o zastanowienie się przed zakupem zwierzęcia.
One również czują, nawet bardziej niż kiedyś mi się mogło zdawać.
 
Z moim Rokim, 2008 rok

 Pamiętam gdy moja Mama zmarła. Jak nie mieliśmy czasu dla niego. Gdy dostał zaburzeń, nie do końca wytłumaczalnych. Jak jeździliśmy od weterynarza do weterynarza po to, aby mu pomóc. Fakt, nie mieliśmy już dla niego wystarczająco czasu. Mieliśmy dużo innych rzeczy na głowie i poświęcaliśmy mu niestety coraz mniej naszej uwagi. Jednak nikt, poza nami nie widział tego horroru. Horroru małego zwierzęcia. Jak w nagłym ataku wściekłości zrywał folię, która otaczała butelki wody mineralnej. Jak zakopywał mniejszy dywan pod drugi w taki sposób, że początkowo nawet nie można było go znaleźć. Jak zębami rozszarpywał z niskich regałów stare książki na strzępy.
Po kilku miesiącach walki, kuracjach tabletkami na mózg, uspokojenie i inne zaburzenia, poddaliśmy się. Nic nie pomagało, a i on, i my cierpieliśmy.
Mój Roki został uśpiony.
To była niezwykle ciężka decyzja. Nie chciałam decydować za jego życie. Nie powinnam.
Do tej pory odżywają we mnie pewne wyrzuty sumienia. Że może mogliśmy zaczekać. Spróbować u innego weterynarza. Niestety, podjęliśmy taką decyzję. Decyzję, której nigdy już się nie odwróci.

 Roki, 2008 rok

Dlatego ten, kto śmie mówić, że psy nie mają uczuć, chyba nigdy w życiu nie posiadał zwierzęcia. Owszem, mają. Tylko ludzie czasem są tak ślepi, że pewnych wartościowych rzeczy, nie potrafią już teraz w ogóle dostrzegać.

sobota, 15 grudnia 2012

Spokojny człowiek - o zamachowcu z Newton i nie tylko

'Oczytany,młody mężczyzna pochodzący z rozbitej rodziny, typ samotnika - oto wyłaniający się z relacji kolegów obraz zamachowca, który zastrzelił 26 osób w szkole podstawowej w amerykańskim Newtown' - czytamy na stronie rmf24 ( http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-spokojny-inteligentny-nie-mial-przyjaciol-kim-byl-zamachowie,nId,726333?utm_source=facebook&utm_medium=feed&utm_campaign=FacebookOpenGraph).

 po zamachu



No tak, niestety mordercy, zamachowcy i inni 'tacy' nie wyglądają czy nie zachowują się od razu jak zwyrodniali oprawcy.
Niedoszły zamachowiec Brunon K. też wcale nie wyglądał na psychopatę, a jednak o mało nie rozwalił całego Sejmu.



John Haigh (1944), 6-krotny morderca oraz - dosłownie - krwiopijca, uważany był za niezwykle sympatycznego, miłego mężczyznę.


Curtis Allgier, który w 2007 roku zamordował strażnika więziennego, a później podciął gardło przypadkowemu mężczyźnie, opisywany był przez swoją żonę jako 'czuły i ciepły człowiek, który jest naprawdę życzliwy wobec ludzi' (http://nasygnale.pl/gid,15156780,img,15156841,title,Przerazajacy-morderca-skazany,galeria.html?ticaid=6fb51).


Oni wszyscy z pozoru są mili i serdeczni. Spokojni i życzliwi. Dobrzy sąsiedzi i jeszcze lepsi mężowie/żony.
Ale tylko pozornie.

Niektórzy z nich faktycznie mordują w wyniku szoku czy przykrych doświadczeń.
Jednak spora część z nich udaje całe, albo przynajmniej większą część swojego życia, byle tylko osiągnąć swój cel. Zabijają z powodu zemsty albo -  te mniej lub bardziej przypadkowe osoby -  po to, aby doświadczyć smaku niebezpieczeństwa, krwi i lęku. Żywią się naszym strachem, cieszy ich nasz krzyk i płacz.
Seryjni mordercy, psychopaci, zamachowcy.

Poobserwujcie trochę swoje otoczenie. Ile razy zdarzyło się, że osoba, która coś zrobiła (może nie od razu zabiła, ale zrobiła coś złego) była by, w waszym mniemaniu, ostatnią osobą, po której byście się tego spodziewali?

W najbliższych latach na wolność wychodzić będą najwięksi polscy mordercy - m.in. Leszek Pękalski (70 morderstw na koncie),  Henryk Moruś (7 osób) czy Mariusz Trynkiewicz (seryjny morderca i pedofil).

Uważam, że większość z nich nigdy nie powinna opuścić murów więziennych. Niestety Polska to wybitny kraj, w którym zabójcy chodzą na wolności, a normalny, szary człowiek musi się martwić czy, nawet bez spotkania z mordercą, będzie mógł przeżyć kolejny dzień swojego życia.


---
korolowa







piątek, 14 grudnia 2012

O 'Dziadku do orzechów' i innych szczecińskich 'baletach'

Witajcie kochani!
Ale miałam dziś zwariowany dzień!

A wszystko przez całodniowy wypad do Szczecina, spowodowany głównie chęcią obejrzenia 'Dziadka do orzechów' w Hali Opery.
Jednocześnie chcieliśmy z A. przedłużyć ważność naszych paszportów.

Udaliśmy się zatem najpierw z tym zamiarem do Urzędu Wojewódzkiego. A. niestety nie mógł, z powodu (nie)zameldowania, go tutaj wyrobić. Ja za to, mimo że miałam nie-taką-jak-trzeba-fotografię, miałam farta i mogłam skorzystać z usług pracującego tam fotografa, który wywołuje zdjęcia dosłownie w 5 minut (25 zł za 3 zdjęcia paszportowe to chyba jeszcze nie jest wielka tragedia).

W każdym razie, po uiszczeniu opłaty, szczęśliwa udałam się do okienka, w którym pewna pani sprawdza i  przyjmuje wszystko, czyli mój ostatni 'punkt paszportowy'. Uff, zostało już TYLKO zdjąć odciski palców i lecim do KFC.

Niestety, okazało się, że w moim przypadku zdjęcie odcisków nie jest taką prostą sprawą. Raz, co prawda, 'załapał się' palec wskazujący mojej lewej ręki. Potem były próby z serdecznym i kciukiem, niestety - nic z tego.
No po prostu jestem nie do zidentyfikowania.
Nie no, ja naprawdę jestem jedyna w swoim rodzaju! Dlatego w paszporcie zamiast odcisków będę miała wpis 'nieokreślono' (czy jakoś tak) :P.

Potem - wspaniały punkt wieczoru - Galaxy i moje KFC ! because life tastes great!
Kto potrafi zjeść 1 porcję frytek, 15 skrzydełek i  wypić colę w 20 minut?

 In da Galaxy


Po jedzeniu trochę pochodziliśmy po sklepie i patrzymy - prawie 16! Pora na 'balety'.
Polecieliśmy więc, szczerze podekscytowani.

w oczekiwaniu na tramwaj


Niestety muszę przyznać, że się, mimo wszystko, rozczarowałam. To widowisko było o wszystkim i o niczym. Żadnej fabuły. Pomijając już, że jeśli to miało cokolwiek z 'Dziadkiem do orzechów' wspólnego, to tylko w I-szej cześci. Później był jakiś smok (czyżby wawelski?) który, jak zrozumiałam, swoimi  topornymi ruchami miał rozśmieszyć publikę.
Do tego jeszcze jakieś tańczące Egipcjanki? i inne dziwne 'stwory' .

Nie mogę jednak powiedzieć, że to była totalna klapa. Po pierwsze - w tle leciała naprawdę piękna muzyka. Prawdziwa, klasyczna muzyka. Po drugie - byliśmy tam paczką, a z innymi osobami, jak wiadomo, zawsze jest weselej :).

Nie chcę już tylko wspominać o samym końcu, gdy czekaliśmy na dworcu na pociąg powrotny, ponieważ przez to, że jechaliśmy Intercity, wydaliśmy o dużo za dużo pieniędzy. Do tego, wiecie, akurat dzisiaj ' ciocia do mnie przyjechała' - więc tylko możecie się domyślać, jakiego wnerwa na sam koniec dostałam. Ale, o wszechwładne PKP! Nie myślcie, że Was sobie odpuszczę! Niedługo Was oskubię z kasy za niesprawdzone bilety, muahahaha!

Tak czy inaczej, ten dzień i tak wspominam bardzo miło. W końcu najadłam się w KFC, okazało się, że jestem wyjątkowa ^^ no i zrobiliśmy parę fajnych zdjęć.

Tutaj macie trochę (możecie też na nie głosować!) :  http://swiecsie.pl/autor/38604/.
Większa fotorelacja jutro! :)

Dobrej nocy :)

---
korolowa

czwartek, 13 grudnia 2012

Rocznica stanu wojennego

Dokładnie 31 lat temu, generał Jaruzelski ogłosił w Polsce stan wojenny.


Formalnym powodem było rzekome zagrożenie ze strony ZSRR oraz słabnąca gospodarka kraju. Ponoć jednak nic nam ze strony ZSRR nie groziło, za to w konsekwencji....

Cóż, pewnie sami coś na ten temat wiecie. Przeżyli to jeszcze nie tak dawno temu nasi dziadkowie, rodzice, wujowie, ciotki...

Stan wojenny to ZŁO.
Do tego nie powinno dojść.

Z powodu 'zamieszek', a w rzeczywistości zwykłego, ludzkiego buntu, zginęło 91 osób, zaś aż 10 tys. internowano. Milicja Obywatelska oraz ZOMO miały na celu uciszyć każdego, kto tylko próbował się przeciwstawić.
Wprowadzono godzinę policyjną. Poza jedną stacją radiową i dwoma gazetami, nie funkcjonowały niemal żadne media.



To był TERROR. Terror trwający 9 lat. O 9 za dużo.

Nikomu niepotrzebny. Stan, który wyrządził same szkody, żadnego pożytku.




Dlatego dziś uczcijmy choć minutą ciszy, choć świeczką przy oknie tych, którzy przez stan wojenny, oddali swoje życie.




 ---
korolowa





środa, 12 grudnia 2012

Szczecin jak (nie)malowany.

Przejeżdżam przedwczoraj wieczorną porą przez Szczecin. Środek transportu - tramwaj.
Co prawda trochę inną trasą, ponieważ ten, na który czekałam, wyjechał wcześniej. Ale - to nieważne.

Przejeżdżam obok Galaxy, później - centrum Kaskada. Wszystko już pięknie ozdobione i oświetlone.
Na Kaskadzie połyskujące srebrzystością łańcuchy dają naprawdę wspaniały efekt, mimo że na codzień za tym centrum nie przepadam.



Dookoła biel, wszystko jest zasypane śniegiem. Jest ciemno, a mimo wszystko ta biel dalej jest, przy świetle tych ozdób, tak doskonale widoczna.

Dojeżdżam na dworzec. Gdyby nie ten napis 'Energetyka', wiszący oczywiście jako ozdoba świąteczna, dla mnie zdecydowanie wygrałby w plebiscycie tych najpiękniej 'świecących'.



To wszystko jest tak piękne...nocą. W ciągu dnia bowiem tego nie widzimy. Nie widać łańcuchów, dekoracji, podświetleń.
Na wierzch wychodzą niedociągnięcia, cały ten syf.
Teraz zarówno Szczecin jak i wiele innych, nie tylko polskich miast, przykrywają mniejsze bądź większe warstwy śniegu.

Co jednak wyjdzie na wierzch, gdy nadejdzie wiosna i gdy topniejący śnieg zacznie odkrywać, co tak naprawdę pod nim się znajduje?




---
korolowa

PS Żadne z powyższych zdjęć nie jest mojego autorstwa.

wtorek, 11 grudnia 2012

Zagrożenie w sieci

Witam.
Chciałam Was dzisiaj ostrzec.
Przed czym i dlaczego, zaraz opowiem.

Wczoraj wieczorem, po dość męczącym dniu, weszłam, jak zwykle, na kompa. Godzina niewiele po 22., herbata, odstresowanie.
Odwiedzam Facebooka, swoje poczty. Wchodzę na jedną z nich, na Interii. Wpisuję hasło, a tam... lipa.

Nieprawidłowe hasło, krzyczy do mnie wyświetlony na ekranie komunikat.
No dobra, może zrobiłam literówkę. Wpisuję po raz kolejny. Nicht passiert. No kurde, myślę sobie, czy mam włączonego CapsLocka czy co?
Kolejny raz. Znowu nie działa.
No dobra, koniec prób. Próbuję odzyskać hasło, cokolwiek się nie stało, za pomocą odpowiedzi na pytanie, które to tworzyłam ?(podczas aktywacji konta) jakieś 8 czy 9 lat temu.
Cokolwiek jednak miałam na myśli tworząc pytanie 'kto?', na pewno wyczerpałam wszelkie możliwe odpowiedzi, choćby i najbardziej abstrakcyjne przyszły mi wtedy do glowy. Dobra, wiem, że musiałam mieć naprawdę zrytą glowę, tworząc tą dekadę lat temu tak durne pytanie, niemniej jednak odpowiedź ma musiała być jeszcze mniej skomplikowana.

Po - jakoś łącznie - godzinie prób odtworzenia hasła, doszłam do wniosku, że ta miła osoba, która się włamała do mojego konta, mogła również dobrze zmienić odpowiedź na moje pytanie.
Tylko kto i po co?

Żeby tego było mało, dzisiaj rano próbuję wejść na portal, na którym też już jestem zarejestrowana od ładnych kilku lat - Epuls.pl - i też nie mogę. Ta sama sytuacja.

Akurat hasło na poczcie i na tym portalu miałam takie samo - na innych mam już inne. Czyli ktoś pojechał typowo po haśle. Jednak jedno jest się włamać, a drugie włamać i zmieniać ustawienia, abym nie mogła się więcej logować.



Ja się pytam: po co to całe hakerstwo?
I, przede wszystkim, czy w tej sytuacji mogę w ogóle odzyskać dostęp, przynajmniej do poczty?


Jeśli ktokolwiek wie jak mi pomóc, piszcie proszę.

I uważajcie na tych, którzy mogą Wam pozmieniać lub pousuwać konta  i pamiętajcie -   lepiej mieć wszystkie hasła zawsze  - choćby tylko trochę -  inne od pozostałych.

---
korolowa


poniedziałek, 10 grudnia 2012

niedziela, 9 grudnia 2012

O nietkniętej Maryi, czyli dlaczego nie chodzę do kościoła

Miało być o pielęgniarce, która zmarła po tym, jak otrzymała telefon od Królowej Wielkiej Brytanii, którą tak naprawdę byli robiący sobie 'żart' dziennikarze. Miało  być o tym, co jej śmierć ma tak naprawdę wspólnego z tym telefonem. Jednak nie będzie.

Przeczytałam bowiem artykuł ( który zresztą artykułem ciężko nazwać) na stronie wp.pl o tym, jak to 58-latek zaatakował obraz Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze.
Ponoć mężczyzna rzucił do tej pory 'niezidentyfikowanym przedmiotem' w obraz Najświętszej Panienki.

Oczywiście sprawa to niezwykle poważna, a i moja twarz przez chwilę aż zbladła z wrażenia. Bowiem jak to tak, rzucać w obraz nieskalanej Maryi i bezcześcić Jej imię!?



Jednak jeszcze bardziej się przeraziłam, przeglądając co poniektóre, pod tą wiadomością, komentarze. Zwłaszcza jeden:

'Pozdrawiam serdecznie wszystkich Chrześcijan ,wierząc ,że idee które ja także podzielam w końcu zwyciężą ! Kościół Katolicki to wiara ale i moralność .Właśnie On przez wieki ustalał zasady moralne na których powstała współczesna Europa . Jeśli ktoś Katolikiem się nie czuje (choć trudno mi uwierzyć, że w Polsce, Katolickim kraju są tacy !) nie musi się do Jego zasad stosować .Należy pamiętać jednak ,że Kościół Katolicki zawsze w naszym kraju był gwarantem moralności i suwerenności ,nawet nieKatolicy powinni stosować się do Jego wskazówek ! Pamiętajmy, że ateista JEST złym człowiekiem z założenia - ktoś bez moralnego kręgosłupa nie może być dobrym ! Dla mnie o wiele bardziej jest człowiekiem muzułmanin czy wyznawca judaizmu niż ktoś kto usiłuje nie wyznawać żadnej religii ! Współczuję im szczerze. Są wszak (mimo, że temu zaprzeczają ! ) ludźmi wierzącym tj. wierzącym w nieistnienie Boga. Przecież logicznie rzecz biorąc nie wiedzą i nie mogą wiedzieć, że Bóg nie istnieje, a tylko wierzą w jego nieistnienie. Jest to wiara beznadziejna i odbierająca sens życiu. Wiara pełna rozpaczy i egzystencjalnego absurdu. Takiej wiary im właśnie współczuję. Pozdrawiam serdecznie.'




Dzisiaj się zatem dowiedziałam, że instytucja kościóła katolickegoi to wiara i moralność (pomijając homoseksualność księży, wykorzystywanie seksualne ministrantów oraz mieszanie polityki w religię - ciężko się z tym nie zgodzić!); w kraju katolickim nieprawdopodobnym jest zastać innych wyznawców/ateistów (które jest tak naprawdę państwiem świeckim, a kotlicyzm to jedynie religia większości wyznawców), a ateiści są źli, bo nie mają 'kręgosłupa moralnego' (czy ktoś wie, co to jest i co ma wspólnego z wiarą?) oraz, że ich życie bez Boga jest pozbawione sensu.

Dziękuję Ci, kimkolwiek jesteś, dobry katoliku!
Oświeciłeś mnie w wielu sprawach, co do których nie miałam przekonania.

Również do tej, dlaczego przestałam chodzić do kościoła.

Pozdrawiam serdecznie, udanej zimowej niedzieli!

---
korolowa