Polub mnie na FB :)

piątek, 14 grudnia 2012

O 'Dziadku do orzechów' i innych szczecińskich 'baletach'

Witajcie kochani!
Ale miałam dziś zwariowany dzień!

A wszystko przez całodniowy wypad do Szczecina, spowodowany głównie chęcią obejrzenia 'Dziadka do orzechów' w Hali Opery.
Jednocześnie chcieliśmy z A. przedłużyć ważność naszych paszportów.

Udaliśmy się zatem najpierw z tym zamiarem do Urzędu Wojewódzkiego. A. niestety nie mógł, z powodu (nie)zameldowania, go tutaj wyrobić. Ja za to, mimo że miałam nie-taką-jak-trzeba-fotografię, miałam farta i mogłam skorzystać z usług pracującego tam fotografa, który wywołuje zdjęcia dosłownie w 5 minut (25 zł za 3 zdjęcia paszportowe to chyba jeszcze nie jest wielka tragedia).

W każdym razie, po uiszczeniu opłaty, szczęśliwa udałam się do okienka, w którym pewna pani sprawdza i  przyjmuje wszystko, czyli mój ostatni 'punkt paszportowy'. Uff, zostało już TYLKO zdjąć odciski palców i lecim do KFC.

Niestety, okazało się, że w moim przypadku zdjęcie odcisków nie jest taką prostą sprawą. Raz, co prawda, 'załapał się' palec wskazujący mojej lewej ręki. Potem były próby z serdecznym i kciukiem, niestety - nic z tego.
No po prostu jestem nie do zidentyfikowania.
Nie no, ja naprawdę jestem jedyna w swoim rodzaju! Dlatego w paszporcie zamiast odcisków będę miała wpis 'nieokreślono' (czy jakoś tak) :P.

Potem - wspaniały punkt wieczoru - Galaxy i moje KFC ! because life tastes great!
Kto potrafi zjeść 1 porcję frytek, 15 skrzydełek i  wypić colę w 20 minut?

 In da Galaxy


Po jedzeniu trochę pochodziliśmy po sklepie i patrzymy - prawie 16! Pora na 'balety'.
Polecieliśmy więc, szczerze podekscytowani.

w oczekiwaniu na tramwaj


Niestety muszę przyznać, że się, mimo wszystko, rozczarowałam. To widowisko było o wszystkim i o niczym. Żadnej fabuły. Pomijając już, że jeśli to miało cokolwiek z 'Dziadkiem do orzechów' wspólnego, to tylko w I-szej cześci. Później był jakiś smok (czyżby wawelski?) który, jak zrozumiałam, swoimi  topornymi ruchami miał rozśmieszyć publikę.
Do tego jeszcze jakieś tańczące Egipcjanki? i inne dziwne 'stwory' .

Nie mogę jednak powiedzieć, że to była totalna klapa. Po pierwsze - w tle leciała naprawdę piękna muzyka. Prawdziwa, klasyczna muzyka. Po drugie - byliśmy tam paczką, a z innymi osobami, jak wiadomo, zawsze jest weselej :).

Nie chcę już tylko wspominać o samym końcu, gdy czekaliśmy na dworcu na pociąg powrotny, ponieważ przez to, że jechaliśmy Intercity, wydaliśmy o dużo za dużo pieniędzy. Do tego, wiecie, akurat dzisiaj ' ciocia do mnie przyjechała' - więc tylko możecie się domyślać, jakiego wnerwa na sam koniec dostałam. Ale, o wszechwładne PKP! Nie myślcie, że Was sobie odpuszczę! Niedługo Was oskubię z kasy za niesprawdzone bilety, muahahaha!

Tak czy inaczej, ten dzień i tak wspominam bardzo miło. W końcu najadłam się w KFC, okazało się, że jestem wyjątkowa ^^ no i zrobiliśmy parę fajnych zdjęć.

Tutaj macie trochę (możecie też na nie głosować!) :  http://swiecsie.pl/autor/38604/.
Większa fotorelacja jutro! :)

Dobrej nocy :)

---
korolowa