Polub mnie na FB :)

piątek, 18 października 2013

Sprawy damsko-męskie a reguły (lub ich brak) w XXI wieku

Nietrudno jest zauważyć, iż z upływem czasu zmieniło się podejście do spraw damsko-męskich.
Pary mieszkające ze sobą przed ślubem, często w ogóle nie zawierające związku małżeńskiego, nie są już teraz niczym wielce zaskakującym. Ludzie lubią pomieszkać ze sobą na tak zwaną kocią łapę, sprawdzić siebie nawzajem, bo może 'będą mnie denerwować jego brudne skarpetki na podłodze' albo 'wkurzać jej codzienna kilkugodzinna 'pielęgnacja' przed lustrem.'

Osobiście uważam, że nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie. Sama mieszkam z chłopakiem by stwierdzić, czy faktycznie do siebie pasujemy, a tego nic lepiej nie zweryfikuje niż właśnie wspólne zamieszkanie.


foto: kobieta.wp.pl



Są jednak, jak w niemal każdym możliwym temacie, przeciwnicy takiego działania. 'Bo to dlaczego nie można tak już po Bożemu', spytałaby niejedna babcia.

Tyle się mówi o tym, że, z jednej strony, seks przed ślubem to grzech najcięższy, że jak to tak, że po to jesteśmy ludźmi, aby umieć powstrzymać nasze żądze. Nie obżerać się, nie nadużywać picia, nie (tu przepraszam za wyrażenie) seksić się przed zawarciem sakramentu, i tak dalej (swoją drogą to oczywiście nie wątpię, że jeśli osoba trzecia nam cokolwiek wytyka, to sama zasługuje na miano świętej spełniając wszelkie boskie przykazania).

Bądźmy jednak racjonalistami i powiedzmy sobie szczerze: ludzie wolą sprawdzić, co ich czeka. Stąd wspólne mieszkanie i stosunki seksualne.

Ale, wracając do ogółu sprawy (bowiem nie chodzi mi jedynie o wyżej wymienione), to zmieniło się również podejście w sposobie tzw. podrywu. Kiedyś to facet adorował kobietę, czekając na nią z bukietem kwiatów (albo chociaż jednym kwiatkiem), czekoladkami czy drobnym upominkiem. Szarmancki, kulturalny i dobrze wychowany, nawet jeżeli chciał przeżyć z dziewoją jedną, wspólną noc (jak choćby Jack Nicholson jako Jonathan uwodzący Sandy w Carnal Knowledge).

 zdjęcie z filmu


A teraz? Istna samowolka. 
Nierzadko kobiety są tymi, które wykonują pierwszy ruch. Zasady jako takie nie istnieją. Kobiety nie dają na siebie poczekać. Ba, nawet często to one są drapieżcami, a mężczyźni - ich ofiarami. A gdy już dorwą, nie dadzą tak łatwo wywinąć się swojej ofierze...

A Wy co o tym sądzicie? Czy Waszym zdaniem kobiety są dalej niewinnymi, płochliwymi króliczkami, czy może już mają raczej tygrysie skłonności?

---
korolowa