Polub mnie na FB :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Między kartkami życia...

Mam takie różne dziwne myśli po wczorajszym dniu. Wczoraj minął bowiem kolejny rok od śmierci najbliższej mi na całym świecie osoby. Bardzo często o niej myślę, nawet częściej niż na samym początku... początku końca. Zastanawiam się, jak mogłaby mi poradzić w pewnych sprawach. Co by mi powiedziała, gdybym podeszła do niej i poprosiła o konkretne odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Jak doradziłaby mi w tych mniej ważnych, codziennych sprawach, na przykład, czy dobrze dopasowałam bluzkę do spódnicy. Wiadomo, mogę o to spytać mojego A., jednak męski punkt widzenia różni się nieco od tego kobiecego.
Albo czy te a te kwiatki mam podlewać codziennie lub jakiej w ogóle wymagają pielęgnacji. Gdzie znaleźć takie a takie, rzadko spotykane, produkty spożywcze.  
Pytań całe mnóstwo, odpowiedzi od Niej - nie słyszę.





Chciałabym chyba wiedzieć, że mam brata. Starszego ode mnie. Wtedy wszystko byłoby dla mnie prostsze. Więcej bym potrafiła zrozumieć. Od razu chciałabym jednak wyjaśnić - nie, nie mam żadnego brata. Jednak gdyby się okazało, że istnieje, mam wrażenie, że już go znam. I to by mi bardzo, bardzo dużo wyjaśniało.

Przepraszam, że znowu piszę tak tajemniczo. Mam ochotę się uzewnętrznić, ale blog, jako wirtualne miejsce publiczne, jednak dość ogranicza. Nie każdy musi wiedzieć, o co mi chodzi. Nawet nie chciałabym, aby wszyscy wiedzieli.
 Poważnie zaczynam się zastanawiać nad sensem blogowania tutaj. Jedni chcą mnie naprawdę poznać, inni zaglądają tu z nudy, jeszcze inni tylko po to, by sprawdzić, czy czasem mi się nie podwinęła noga. Tych ostatnich muszę jednak rozczarować - nie mam zamiaru pisać tu o takich sprawach. W ogóle o moich osobistych, no bo jak to tak. Przecież założenie me było inne. Ciekawostki, wiersze, rekomendacje, obserwacje życia...ale strefa prywatna? Z jednej strony - wolałabym ją chronić. Z drugiej - nie do końca jest to możliwe - za każdym wszakże razem w jakiś sposób się okrywam.
Dlatego - tak, znacie mnie, ale tylko trochę.
Choć czasami można znać kogoś krótko i mieć wrażenie, jakby się tą osobę znało całe życie.
Macie tak czasami?
Ja mam tak właśnie teraz. To znaczy, kilka razy mi się to przytrafiło. Tak, z A. też. I czasami zastanawiam się, jak to jest, że kogoś się tak po prostu, niemal od początku, tak bardzo lubi. I się ufa, może niebezgranicznie, ale tak normalnie, tak jakbyśmy zaufali swojemu ojcu, matce czy bratu.

Świetnie jest mieć takie osoby obok siebie, o ile wiesz, czego od nich i od siebie oczekujesz. Jeśli potrafisz wytłumaczyć sobie pewne fakty. Wtedy jest o wiele, wiele łatwiej.

 
*** 
między kartkami życia
smutkiem jednym a drugim
znalazłam nagle Twe zdjęcie
bez łzy i codziennej szarugi
spojrzałam w Twe piwne oczy
usta jak twarz uśmiechnięte
i nawet przez chwilę wiedziałam
czym tak naprawdę jest szczęście
***


 
PS Wybaczcie ten dziwny i być może nie do końca zrozumiały wpis, widocznie kobiece sprawy, pogoda za oknem oraz melancholijne dźwięki gitary zrobiły swoje.



---
korolowa