Polub mnie na FB :)

piątek, 26 października 2012

A kiedyś zostanę...

Tak mnie coś dzisiaj wzięło na wspomnienia. Wspomnienia dotyczące dzieciństwa. Moich marzeń, pragnień... Nawet o tym, kim chciałabym kiedyś być w życiu.

Kim chciałam zostać, gdy byłam mała?

Oj, było wiele opcji.
W wieku 4-5 lat, mój pierwszy 'genialny' wymysł, to aktorstwo. Z moją przebojowością, a raczej jej brakiem... o yeah, welcome to Hollywood.

Kolejną moją ideą na życie było zostanie pisarką. To akurat zawsze kochałam. Od najmniejszego szkraba czytałam pasjami książki. Nieco później zaczęły powstawać pierwsze wiersze. Krótkie opowiadania. Komentarze. Tego pragnęłam przez całe życie - pisać, pisać, pisać.

Z moich trochę bardziej absurdalnych pomysłów - odkąd sięgam pamięcią, mimo nieśmiałości, chciałam występować na scenie. Chciałam być piosenkarką. Mieć swój rockowy zespół i śpiewać. Może nie śpiewam na miarę gwiazd jak Houston czy Adele, jednak mój głos wyrobił się przez lata. Więc może...kiedyś...coś...ale, na razie, o tym cichosza.

Teraz jednak studiuję i wiem już, kim chcę być. Może niekoniecznie koncentrować się jedynie na tym zawodzie. Może, mimo wszystko, któreś z moich dziecięcych marzeń spełnią się kiedyś, a może właśnie się spełniają?

Jedno jest pewne : chcę być nauczycielką. Nauczycielką języka angielskiego. Być może to w jakiś sposób odziedziczyłam, bo moja mama również uczyła. Czy można odziedziczyć powołanie? Może nie tyle samo powołanie, ale na pewno pewne cechy osobowości i charakteru, które kształtują naszą osobę sprawiając, że mamy większe predyspozycje do takiego a nie innego zawodu.


A Wy, kim chcieliście zostać, gdy byliście dziećmi? I jak to się ma do Waszej obecnej sytuacji? Jesteście zadowoleni z Waszych wyborów?


Ja jestem szczęśliwa, bo odnalazłam swoje 'miejsce w życiu', a przynajmniej jego kawałek. :)

------
korolowa