Polub mnie na FB :)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Bociantrans - nie daj się nabrać!

Wczoraj wyprawiałam mojego ukochanego za ocean. To znaczy wyprawiałam go busem do Berlina, bo z Berlina to on już był zdany sam na siebie, znaczy na samolot.
Ale ja nie o samolocie chciałam, tylko o busie.

Dzień wcześniej 'standardowy' kierowca A. zadzwonił, że wyjazd będzie musiał się odbyć jeszcze wcześniej niż planowano, więc pomyślałam, że może jeszcze podzwonię i popytam (co prawda dość na ostatnią chwilę, no ale) czy nie jedzie ktoś jutro czasem z rana do Berlina na lotnisko i dodatkowo nie przejeżdża przez Stargard (wiem, luksusy :P).

No i trafiłam. Bociantrans. Wszystko elegancko, że do Berlina, tak, że przez Stargard, że o 9. No, kurcze, ideał. Zadowoleni zamówiliśmy przejazd na lotnisko Tegel. Kierowca jeszcze przysłał mi smsa, że wyjazd jak najbardziej potwierdza. Wszelkie potrzebne dane też miał w komórce, dokąd, kto i tak dalej.

Faktem jest, że wyjazd o 9. podczas gdy samolot jest o 13, jest trochę wyżej niż średnio ryzykowne (bo trzeba wziąć pod uwagę różne opóźnienia), no ale, tak zdecydowaliśmy i koniec, kropka.

Pierwsza rzecz - kierowca dzwoni na drugi dzień o 8:40 i mówi, że będzie dopiero za godzinę. No dobra.
Przyjechał, a ja przed wyjazdem jedynie coś wspomniałam o Berlinie. No i się zaczęło.

'A dokąd  pan  w sumie jedzie?' 'Na lotnisko do Berlina'. 'Ale ja tu nie mam nikogo na lotnisko'.
Hmm.
'Ale niech pan poczeka, ja zadzwonię do szefa'.

Szef potwierdził, że jednak jest wyjazd na lotnisko, ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie poinformował o tym fakcie kierowcy. Chwilę później okazało się jeszcze, że A. na lotnisko bezpośrednio nie dojedzie, tylko w Berlinie będzie miał jeszcze przesiadkę na inny bus, który nie wiadomo o której dokładnie by tam był (!). Dlatego gdy kierowca dodał jeszcze, że ten drugi bus jest dodatkowy, ale to jemu tutaj teraz się płaci, A. powiedział krótko, że nie zapłaci dopóki nie dojedzie na lotnisko i złapie samolot.
Gdy szefuncio dowiedział się o tym przez telefon, rozmowa od razu inaczej się potoczyła.

Kilkanaście godzin później dowiedziałam się, że kierowca, który nigdy w życiu nie był w Berlinie na lotnisku i nie miał pojęcia, jak tam dojechać (sic!), zaczął pędzić jak szalony, byleby tylko zdążyć i dostać pieniądze (wyobraźcie sobie odjazd po 10.00 ze Stargardu i dojazd na 12!). Oczywiście, nie patrząc przy tym już w ogóle na potrzeby/priorytety innych podróżujących (czytaj: mając ich i ich czas całkowicie gdzieś, bo przecież już dostał kasę).

Od pozostałych współpasażerów A. dowiedział się wielu ciekawych rzeczy o tym jak oni zostali potraktowani. Jak to jednej pani powiedziano przed samym wyjazdem, że ma zapłacić sumę wyższą o dwa razy od wcześniej umówionej, albo może w ogóle (!) nie jechać. Komuś ponoć kierowca (chyba kiedyś, nie teraz) powiedział w trakcie drogi (bo spóźnił się mocno, a ten ktoś był umówiony na konkretną godzinę), że jak mu się nie podoba, to może wysiadać, oczywiście uprzednio wziąwszy od pasażera pieniądze.
I inne takie, których ja już sama nie pamiętam, bo już mi i tak wystarczyło emocji na dziś.

Dlatego radzę omijać tą firmę przewozową szerokim łukiem!

Jakby to pewnie powiedziała jedna moja koleżanka :
serdecznie NIE POLECAM!






 PS Chciałam dać na fejsbukowej stronie wymierną ocenę tej korporacji wraz z soczystym komentarzem, jednak ciągle wyskakuje mi jakiś error...czy to możliwe, że jest to sposób na uniknięcie antyreklamy?

---
korolowa