Polub mnie na FB :)

niedziela, 13 stycznia 2013

komentowanie a brak pojęcia o temacie

Ostatnio coraz częściej szukam ciekawych filmów do obejrzenia, sugerując się Filmwebem (co nie zawsze niestety jest dobrą strategią).

Po obejrzeniu danego filmu, dość często na ten Filmweb wracam po to, by poznać opinie innych ludzi i skonfrontować je z moją. Czy im się podobało tak samo jak mnie, a może wręcz przeciwnie - uznali to za totalną szmirę?

Spoglądam więc na owe komentarze - i, wcale nierzadko, załamuję ręce (inne części ciała też).


Chociażby wczoraj. Obejrzałam 'Całe życie z wariatami', film, który miał być dramatem.


Czy po opisie (Dr Henry Carter (Kevin Spacey) jest psychiatrą z Los Angeles, który leczy gwiazdy Hollywood. Nie potrafi jednak poradzić sobie z przeżytą ostatnio osobistą tragedią i zaczyna tracić wiarę w możliwość pomocy swoim pacjentom.)

sądzicie, że
a) to film akcji
b) thriller
c) dramat o ludziach z problemami, nie do końca wierzących w swoje możliwości i nie wiedzących, jaką ścieżkę życiową obrać ?

Na pewno odpowiedzi c nie wybrał komentujacy owy film pan X, który napisał : 'Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć to pseudo dzieło.
Myślałem, że będzie to film fajny, taka miła komedyjka z główną rolą Kevina Spacey.

(...)

Film ciągnął się jak flaki z olejem. Głównymi bohaterami byli ludzie zblazowani, nijacy,
wręcz irytujący swoją postawą. Środowisko w którym się akcja filmu toczyła zdecydowanie nieciekawe. Jak można utożsamiać się z bohaterem, który wygląda - jakby nie wyglądał - cały czas pali jakąś trawkę, włóczy się po tym filmie bez celu
. I wszytko tak, przez bite 90 minut! Litości. Poza tym reszta postaci w filmie też wcale nie lepsza.'


Nie, no, po co w ogóle czytać streszczenie, albo przynajmniej gatunek danego filmu! Przecież to zabierze zbyt-dużo-czasu!

Ale! Są i tacy, którzy oceniają film z samego tytułu! Zresztą, nawet, niech i sobie oceniają, ale jeśli czytam później takie wypociny...

'Jestem wielkim fanem motoryzacji. Od dziecka wychowywałem się na takich filmach jak
''Auta'', ''Szybcy i Wściekli'' oraz serial NASCAR na Jetix. O Samochodach wiem niemalże
wszystko ,zaś gran torino to obiekt pożądania większości mężczyzn. Dlatego czuje się
oszukany. Zero spektakularnych wyścigów ,albo chociaż pościgów. Nie tego się
spodziewałem po filmie o samochodach.
Jak dla mnie 3/10. Dlaczego tak dużo?
Sama obecność gran Torino , plus motyw z tuningiem Hondy.
Wielkim minusem jest postać głównego bohatera - Waltera. Postaci nie da się w żaden
sposób polubić, rasista, ksenofob i gbur. Oczko wyżej za to ,że główny bohater pod koniec
dostaje nauczkę.
Nieporozumienie, osobom ,które zawiodły się na tym filmie tak samo jak ja polecam film z
tego samego roku ,ale lepiej pokazujący o co chodzi w samochodach.'

(na temat,oczywiście, Gran Torino)

... to mam ochotę komuś zrobić krzywdę.

Nie mam absolutnie nic przeciw udzielaniu własnej opinii, ale dobrze uargumentowanej, a nie biorącej się z powietrza. Każdy ma w końcu inny gust, jedni lubią dramaty, inni komedie. Wystarczy tylko wiedzieć, o czym się pisze.


 Podsumowując


Ludzie mogą myśleć, co chcą. Mogą - niestety - nawet mówić i pisać, co im się żywnie podoba.
Czasami jednak lepiej, aby pewne myśli, zachowali dla siebie.

---
korolowa