Polub mnie na FB :)

wtorek, 12 marca 2013

Beakfast on Pluto/ Śniadanie na Plutonie

Dziś, tak dla odmiany, chciałabym za coś bardzo podziękować mojej uczelni.

Mamy teraz bowiem Irish Week, przez co przepada nam trochę zajęć, za to w ramach zwykłych, uczelnianych lekcji, mamy przeróżnego rodzaju wykłady i pokazy.


Dzisiaj zabrano nas na film 'Śniadanie na Plutonie', film z 2005 roku reżyserii Neila Jordana, nakręcony na podstawie powieści Patricka McCabe'a o tym samym tytule. Słyszałam o nim wiele razy, jednak chyba nigdy sama z siebie bym go nie obejrzała, gdyż kojarzył mi się ciagle z jakimś science-fiction czy fantasy (tak, sam tytuł mnie odstraszał).

Tym razem go jednak obejrzałam i...powaliło mnie.



Akcja filmu osadzona jest w latach 60' i 70' w Irlandii i trochę również w Londynie. Są to lata szczególne ze względu na trwające ówcześnie wojny i zamieszki między Irlandią Północną, Irlandią Południową i Wielką Brytanią.
I właśnie w Irlandii Południowej urodził się główny bohater filmu, Patrick, przez znajomych zwany Kicią (tutaj od razu ciekawostka: prawdziwy St Patrick, patron Irlandii, kierował całą religijną sferą Irlandii; praca św. Patryka doprowadziła do ewangelizacji północnej, środkowej i zachodniej części wyspy; próbował on również wyjaśnić Irlandczykom, na czym polega katolicyzm -w filmie można dostrzec wszakże, że Irlandia Południowa jest katolicka, a północna protestancka).

Dlaczego Kicia?
Patrick miał dość nietypowe ówcześnie upodobania - uwielbiał szminki, buty na obcasach i damskie ciuszki. Nie był on jednak, jak co poniektórzy twierdzą, transwestytą, a transseksualistą, co w filmie zostało dobitnie pokazane.

Mama Patricka pozostawiła go jeszcze jako malutkie dzieciątko, podrzucając go pod drzwi kościoła. Kicia został wychowany przez przybraną matkę, z którą się dość często kłócił, wyzywając ja od najgorszych - brakowało mu uczucia i prawdziwej, rodzinnej więzi.

W końcu Patrick postanawia wybrać się na poszukiwanie tej, którą to wiele lat temu 'połknęło' ogromne miasto Londyn - swojej prawdziwej matki. Jego wędrówka opatrzona jest wieloma ciekawymi wątkami, wnoszącymi coraz to nowsze spojrzenie na świat Patricka. Szukając, Kicia uczy się ludzi i życia. I choć od poczatku jest w nim wrażliwość i zagubienie, próbuje to ukrywać swoją oryginalną i dość  - choć tylko pozornie - frywolną postawą oraz nietuzinkowym poczuciem humoru.
To postać, którą się lubi i współczuje albo nie cierpi z powodu irytującego sposobu bycia już od pierwszej sceny.

Kicia ma jednak o wiele więcej znaczeń, niż mogłoby się zdawać. Jest nie tylko zagubionym chłopcem, szukającym drogi i miejsca, do którego chce należeć. To osoba odrzucona, z marginesu społecznego. To transseskualista, który chce być odbierany jako zwykły, normalny człowiek, a nie osoba wytykana i obśmiewana. To sierota, którą mama zostawiła, nie bacząc na jej dalsze losy. To syn kogoś, kogo synem być nie powinien. To St. Patrick, który chciał wnieść do społeczeństwa coś nowego, świeżego, a już na pewno nic złego.
Wreszcie - Kicia to Irlandia, próbująca odnaleźć się w tłumie agresji, poszukująca swojego miejsca na ziemi; Irlandia, która chce odżyć na nowo.

Myślę, że w tak mocno metaforycznej postaci, każdy odnajdzie cząstkę siebie.
Siebie zagubionego i odnajdującego.
Pozostawionego i przygarniętego.



'Śniadanie na Plutonie' to film, który ogląda się od początku do końca z zapartym tchem.
Na uznanie poprzez 'docieplenie' klimatu tegoż filmu zasługuje również genialna ścieżka dźwiękowa - lata 60' i 70'te, czyli fala disco - Sugar Baby Love, Feelings czy Children of the Revolution to przeboje, które chyba nigdy się nie znudzą, zaś filmowi nadały pysznej cukierkowości i  ekscentryczności.

I wreszcie - gra aktorska! Fenomenalny Cillican Murphy w roli transseksualisty, genialnie modulujący głosem oraz operujący ciałem, gdy zaczął już zmieniać się w kobietę.
Myślę, ze pan Murphy stworzył ten film; nadał mu wyrazistości, przez to nieco niszcząc jego realistyczność.

Kto by jednak dbał tutaj o poziom rzeczywistości zdarzeń, gdy dookoła trwają konflikty, a świat wkracza w erę kolorowego disco - a więc świat wiruje, a człowiek wariuje?

Dlatego wszystkim gorąco polecam ten film po to, by choć na chwilę pojawić się w tym odrealnionym świecie Kici, który (która?) chętnie pokaże nam swą własną planetę -  bowiem Kicia śniadania jada najchętniej na Plutonie.

---
korolowa