Polub mnie na FB :)

piątek, 22 marca 2013

Zmiany, ach zmiany w PKP!

Idę dziś z koleżanką z grupy na moją ukochaną stację PKP.
Okazuje się, że będziemy wracać tym samym pociągiem, z tym, że ja wysiadać miałam wcześniej.

W drodze na dworzec okazuje się, że koleżanka, która bilet jednorazowy kupiła dwa dni temu, ma bilet z tzw. miejscówką (numerowanym miejscem do siedzenia, do którego normalnie trzeba dopłacać). No to pięknie, myślę sobie, znowu będę miała problemy z tym moim miesięcznym biletem.

Wchodzimy, ona znalazła swoje miejsce, ja zaś poszłam szukać konduktora.
Gdy go znalazłam, zapytałam, jak mój miesięczny bilet ma się do pociągu, który ponoć cały jest 'w miejscówkach'.

Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu okazało się, ze nawet nie muszę do tego biznesu dokładać, bylebym tylko usiadła w ostatnim, rezerwowym wagonie, w związku z czym nie mogłam dalej jechać z koleżanką, no ale przynajmniej nie było żadnych dodatkowych opłat i miałam miejsce do siedzenia.

Później jednak do pociągu zaczęło wchodzić naprawdę dużo ludzi, wielu z nich stało w korytarzach.

Stąd moje pytanie: co, jeśli ktoś wybiera się w dłuższą podróż, a bilet kupił przed 19 marca (czyli jeszcze przed tymi zmianami, gdy jeszcze pociąg był bez miejscówek), a później okaże się, że nie ma gdzie siedzieć, bo nagle wszystkie miejscówki zostały wykupione?

Oczywiście jest to dość czarny scenariusz, niemniej również możliwy. Pod uwagę trzeba wziąć zwłaszcza osoby starsze - czy w takim wypadku stałyby całą drogę? Bo raczej mało prawdopodobne, aby ktoś ustąpił im miejsca. Tak, wiem, teraz narzekam i wyciągam na wierzch same negatywy, które być może się nie spełnią (i oby!).

Po prostu nie lubię tych zmian, gdy nie wiem, czy w ogóle mogę wejść do pociągu, by zaraz nie płacić kary;  gdy jest tylu zdezorientowanych ludzi i nawet konduktorzy nie są w stanie wyjaśnić co i jak.

www.kurierkolejowy.eu

---
korolowa