Polub mnie na FB :)

niedziela, 3 marca 2013

Cwaniactwo czy zaradność, czyli o granicy między rozsądkiem a nieuczciwością.

Kiedyś wystarczyło nam odpowiednie wykształcenie. Ewentualnie  - znajomości.
Jednak z czasem sytuacja na rynku pracy stawała się coraz trudniejsza.
Wszyscy strasznie narzekali na komunizm, a jednak wtedy przynajmniej każdy miał pracę. Z tym akurat problemu nie było.

Wszystko się jednak zaczęło zmieniać na początku nowego tysiąclecia.
Co poniektórym trzydziestokilkulatkom obecnej ery - być może -jeszcze udało się to jakoś przejść, tą erę wiecznego bezrobocia.

Jednakże obecni dwudziestokilku-, dwudziestolatkowie nie mają w tym kraju perspektyw.
Nie z wyższym wykształceniem.
Chcesz skończyć studia? Licz się z tym, że będziesz musiał wyjechać.
Teraz bowiem koło się zatoczyło i tak jak kiedyś, najpotrzebniejsi są teraz ludzie z konkretnym zawodem - ślusarz, hydraulik itd.

Chcesz skończyć studia i mieć dobrą pracę w Polsce?
Poza wykształceniem, potrzebne Ci są znajomości i łut szczęścia.
Jednak wielu  mówi, że, przede wszystkim, trzeba być zaradnym. Tak, to bardzo przydatna cecha.
Tylko co ona oznacza w tych czasach - kreatywność, a może raczej jakieś podziemne konszachty? Czy bycie zaradnym oznacza także branie albo dawanie łapówek? Czy bycie zaradnym polega na czarnej robocie?
W Stanach, w Nowym Jorku jest to na porządku dziennym. Tam nieustannie króluje wyścig szczurów - Ty masz źle, to dobrze, bo ja muszę mieć najlepiej. Ja powiem szefowi, że raz pożyczyłeś pieniądze z konta firmy, bo potrzebujesz na samochód  - i mam gdzieś Twoje zaufanie do mnie. Ja dam w łapę sędzinie, by nie iść do więzienia za molestowanie dziewczyny. Spalę i zniszczę wszystkie dowody na to, że jestem czegokolwiek winny.

Dlatego nie ufaj mi, bo ja Cię i tak wydam, spieprzę Ci całe życie, aby moje było lepsze. W końcu trzeba sobie jakoś w życiu radzić.Choćby kosztem Twojego życia, a mojej moralności.



---
korolowa